FANDOM


Czy spotkało Cię kiedyś coś takiego? Czy wtedy miałeś pewność, że to COŚ Cię nie zje żywcem? 

Zawsze lubiłem wychodzić wieczorem na spacer. Świeże, letnie powietrze delikatnie muskało moją koszulkę. Tego dnia jednak wszystko posmutniało. Ulice były mokre od kropel deszczu, drzewa smętnie poszarzały. Co chwilę można było usłyszeć potworny grzmot. Mimo tych przeciwności losu, postanowiłem wyjść na ten spacer. Nigdy nie odpuszczałem wieczornego joggingu. Powoli biegłem przez zszarzałe od pogody uliczki miasta. W pewnym momencie usłyszałem krzyk kobiety. Ten pełny bólu wrzask dobiegał z miejscowej stacji benzynowej. Kiedy tam dotarłem, zobaczyłem zwęglone ciało młodej kobiety ze śladami ugryzienia. Była tam już policja. Kiedy zapytałem, co się stało, odpowiedziano mi:

- Badamy dokładniej tę sprawę, ale pewnie została pogryziona przez psa, a potem podpalona.

Domyślałem się, że prawda jest inna. Ale postanowiłem się nie wtrącać. Biegłem dalej. Mijałem miejscowy zakład krawiecki, którego budynek był już nadgryziony zębem czasu, w dodatku pochmurne, niemal czarne niebo sprawiło, że stał się bardziej straszny niż wtedy, gdy przechodziłem tamtędy jeszcze zanim zaszło słońce. Biegnąc przez wąską uliczkę z mrocznymi kamienicami, usłyszałem płacz dziecka dobiegający z katedry. Biegłem tam bez chwili namysłu. Zobaczyłem potworny widok zmasakrowanego dziecięcego ciała. Wnętrzności z niego wręcz wychodziły. Obrzydziło mnie to. Zadzwoniłem po policję. Mimo, że nie zbadali nawet jednej sprawy, musieli się o tym dowiedzieć. Policja po kilku minutach przyjechała na miejsce i zbadała dokładnie ciało tego 10-latka. Widać było ślady pazurów. Złożyłem niezbędne zeznania i pobiegłem dalej. Po kilku minutach biegu usłyszałem krzyk mężczyzny. Ściślej - to nie był krzyk, to był ryk z bólu i rozpaczy. Ostatnie słowa, jakie zdążył wypowiedzieć ten mężczyzna brzmiały tak:

- Ratujcie siebie, na mnie już za późno... Ta BESTIA może czaić się za rogiem.

Akurat przyjechała policja widząca, że się przyglądałem temu. Gdy mnie zapytali, co się stało, odpowiedziałem, że nie wiem. Powiedziałem tylko to, co usłyszałem z ust tego nieznanego mi mężczyzny. Podczas dalszego biegu ulice robiły się coraz smutniejsze i mroczniejsze. Niestety, dobrze chyba wiedziały, co stanie się za chwilę. Zobaczyłem ogromnego wilkołaka z olbrzymimi pazurami, czerwonymi jak krew oczami i ostrymi kłami, na których były jeszcze ślady krwi. No jasne, to o tą BESTIĘ chodziło. Potem nic nie pamiętam. Obudziłem się w szpitalu z zadrapaną klatką piersiową..

Nadal mam wrażenie, że ta BESTIA mnie śledzi. Czuję przez swoją zadrapaną skórę, że ten wilkołak gdzieś tu jest i dybie na mnie.

Potwornie się boję...

45149243100d8e35b6e5e0527c577439