FANDOM


-Tato przestań! Proszę, zostaw mnie!-Krzyczała mała, czarnowłosa dziewczynka z czarnymi oczami oraz bladą cerą imieniem Alice, kiedy jej ojciec znów wiązał ją do metalowego krzesła służącego eksperymentom. Jej ojciec, który był z zawodu chemikiem, często robił eksperymenty na swojej córce, by sprawdzać różne zachowania płynów i kwasów. Miała przez to liczne oparzenia i blizny, jednak mało widoczne, przez szybką reakcję ojca. Ból jednak pozostawał. Tego dnia, wynalazł supermocną farbę. Chciał jednak sprawdz
11137017 4542830968058167 213923694 n

Alice Scissorshand's w moim wykonaniu :3

ić, czy zatrzyma swój kolor na wszystkich powierzchniach i...w jakim czasie. Wlał ciecz do ust Alice. Próbowała to wypluć, jednak jej ojciec mocno trzymał jej szczęki. Po bokach jej brody poleciały stróżki płynu czymprędzej wytarte przez jej rodzica. Mała powoli się dusząc, nie miała wyboru i połknęła płyn. Mężczyzna szybko chwycił za długopis i notował reakcje. Uwolnił ją z więzów i obserwował. Dziewczynka kilka minut po połknięciu "farby", zwymiotowała. Jednak przez reakcję chemiczną, jej kwasy żołądkowe nieśle przybrały na sile. Jej przednie zęby lekko się stopiły tworząc ostrzejsze kiełki. Mężczyzna podał jej jakiś "płyn leczniczy", który miał osłabić reakcję, by nie wyżarło jej od środka- w końcu na kim przeprowadzałby eksperymenty? Jego żona zginęła właśnie przez taką jego nieuwagę. Wtedy jednak, był nieco normalniejszy. Od jej śmierci prawie nie wychodził z labolatorium i oszalał. M.in. jednego dnia, przywiązał ją do stołu i wpuścił kropelkę wybielacza w jej lewe oko. Był ciekaw, czy oślepnie. Eksperyment skończył się na tym, że jedno z jej czarnych oczu stało się białe. Nie może nim płakać ani widzieć w kolorach. Stało się jakby...martwe, ale nie do końca. Alice miała dopiero 10 lat i nie potrafiła walczyć z mężczyzną. Z tego powodu, on zawsze wykonywał na nie takie eksperymenty, jakie tylko chciał. Tłumaczył się, że to do pracy, do badań naukowych, ale nawet jeśli była to prawda...nikt nigdy nie dowiedział się, że jego "wynalazki" zostały odkryte dużym poświęceniem jego dziecka. Mimo wszystko, Alice normalnie chodziła do szkoły, nie mówiąc nikomu o wszystkim, co działo się w domu. Kochała swojego ojca pomimo wszystkich krzywd, które jej wyrządził. W pewnym sensie go rozumiała.

Następnego dnia, nie mogła zmyć pasów, które pozostawiła farba ściekająca po bokach jej brody. Próbowała wieloma płynami i długo szorowała, jednak jedyne, co osiągnęła, to starta skóra w niektórych miejscach. Dała sobie z tym spokój i ruszyła do szkoły.

Na miejscu, oczywiście nie było ucznia, ani nauczyciela, który nie przyglądał jej się z zaciekawieniem. Zaczerwieniona zniżyła twarz i czym prędzej ruszyła do klasy. Tam jednak również miała wielu gapiów i pełno pytań typu "Co Ci się stało?", "Co to jest?" itp. Jednak po szkole, wreszcie mogła odpocząć. Od razu po dzwonku ruszyła w stronę drzwi i wybiegła ze szkoły kierując się w stronę domu. Nie zmierzała jednak do niego.

Całkiem niedaleko jej mieszkania, była przepiękna łąka i górka z ogromną, starą jabłonią rosnącą na jej szczycie. To było ulubione miejsce Alice. Zawsze siadała na niej i zjadała jej jabłka, przy okazji bawiąc się ze swoją wymyśloną przyjaciółką-Kari. Często opowiadała jej o swoim ojcu, zwierzała się i płakała. Jednak dużo częściej, w tamtym miejscu na jej twarzy widniał uśmiech. Bawiła się razem z Kari po szkole każdego słonecznego dnia aż do zachodu słońca. Wtedy przemykała się przez dom i po cichutku odrabiała lekcje z nadzieją, że tego dnia, jej ojciec nie wtargnie do jej pokoju, nie zaniesie jej do labolatorium i nie będzie wykonywał na niej kolejnych, bolesnych eksperymentów. Tego dnia jednak, jej ojciec siedział w swoim miejscu pracy nie wychodząc z niego.

Następnego dnia, wszyscy w szkole nie wykazywali już takiego zainteresowania jej śladami na twarzy i mogła w spokoju siedzieć  sama i zajmować się swoimi sprawami. Po lekcjach, kiedy znów spotkała się z Kari, zobaczyła, że jest ona trochę smutna. Kiedy padło pytanie-dlaczego?-ona nie odpowiedziała i szybko zmieniła temat.

Kilka dni później, po raz kolejny była zmuszona do pomocy w pracy ojca. Brał ją do tego coraz częściej, a w przeciągu 4 lat, prawie codziennie. Wyjątkiem i zbawieniem był każdy dzień, w którym nie eksperymentował na niej. Jednak nie tylko to się zmieniło. Przez te wszystkie eksperymenty, Alice coraz rzadziej spotykała się z Kari, a kiedy już to robiła, jej przyjaciółka była coraz to smutniejsza, aż pewnego dnia, nie pojawiła się w ogóle. Alice była z tego powodu bardzo smutna i było jej ciężko. Czasami miewała nawet myśli samobójcze, jednak coś powstrzymywało ją od tego. Chęć...zemsty? Ale na kim? Przecież ojca kochała, a Kari była jej przyjaciółką. Więc na kim...- Alice nie rozumiała tej dziwnej chęci, więc starała się ją ignorować, wyprzeć się jej, jednak ona wciąż wracała. Pewnego dnia, kiedy po raz kolejny leżała na stole do eksperymentów, coś w niej pękło. Nie wydzierała się. Nie wierciła. Po prostu leżała i czekała na koniec "pracy". Ból przestał mieć na nią wpływ. Tak samo jak płyny, którymi jej ojciec ją polewał. Uodporniła się na smutek i samotność. Zaczęła rozrabiać, aż pewnej nocy, obudziła się z nożyczkami w ręku i ciałem przez sobą. Było to ciało jej ojca. Miał wydłubane oczy i poharatane ręce. Rzuciła nożyczki na ziemię i pobiegła do łazienki. Zwymiotowała. Chwilę jeszcze pochylała się nad deską klozetową i wstała, po czym przemyła twarz. Była zdruzgotana i zagubiona. "Ja to zrobiłam?" pytała sama siebie. Tylko dlaczego tego nie pamięta? Spojrzała w lustro. Jednak odbicie, które widziała, nie było do końca jej. Postać, którą widziała, była nią, ale zachowywała się niezależnie. I miała ogromny uśmiech na twarzy. Alice odskoczyła od lustra ciężko dysząc.

-Chyba nie zapomniałaś o mnie?-Usłyszała w swojej głowie głos Kari.

-N-nigdy...a-ale...t-to...ty zrobiłaś?-Spojrzała w stronę ciała ojca.

-Zrobiłam to i zrobię jeszcze więcej.

-A-ale dlaczego...

-Byłam bardzo smutna przez to, co robił Ci twój ojciec. Chciałam, byś była szczęśliwa. Jednak na nim się nie zakończy. Osoby z twojej klasy...pamiętam, że kiedyś Ci dokuczały.

-Ale już tego nie robią!-Krzyknęła dziewczynka.

-Wciąż o tobie gadają. Wszystko słyszę. Nawet nie wiesz jakie to uciążliwe było słuchać ich obelg i nie móc nic zrobić. Ale nie chcę zawładnąć twoim ciałem. Chcę, byś swoje szczęście osiągnęła razem ze mną.-Postać w lustrze wyciągnęła do niej dłoń.-Więc chodź i przyjmij mnie do siebie. Razem odzyskamy nasze szczęście, które zostało Tobie zabrane. Zemścimy się i będziemy żyć wolne z pełną władzą nad naszym życiem.-Alice na drżących nogach, powoli zaczęła podchodzić do lustra i spróbowała chwycić Kari za rękę. Oczywiście, było to tylko lustro, więc jej dłoń odbila się od jego powierzchni. Jej przyjaciółka szyderczo się zaśmiała.

-Przyjmujesz sięc moje zaproszenie?

-T-tak.-Powiedziała cichutko Alice.

-Więc zacznijmy od twoich włosów. Nie uważasz, że długie włosy mogą Ci przyszkadzać? Nie możesz ich ciągle wiązać.

-Dobrze...zetnę je.-Alice chwyciła nożyczki leżące na blacie i niedbale i nierówno skróciła swoje włosy. Kiedy skończyła, postanowiła zatrzymać narzędzie i nim się posługiwać. Zniknął strach i obawy. Nogi Alice przestały się trząść. Otworzyła drzwi domu i wybiegła z niego zostawiając przeszłość i wspomnienia za sobą...

W domu Jakuba-chłopaka, który dokuczał jej najbardziej, Alice wbijając nożyczki w gardło jego matki, szepnęła:

-Nazywajcie mnie Alice Scissorshand's.-Po czym wybuchnęła paranoicznym śmiechem. Wstała i ruszyła szukając domów swoich następnych celów.

wilk88

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.