FANDOM


Rutyna potrafi zmienić strach w znudzenie. To dlatego, gdy po raz kolejny wracałem do domu po nadgodzinach około trzeciej nad ranem, nie czułem żadnego niepokoju związanego z późną porą i opustoszałymi uliczkami mojego miasta. Znałem to miejsce jak własną kieszeń i nie uważałem, aby mogło mi się tutaj przydarzyć coś niebezpiecznego lub dziwnego.

Niestety, myliłem się, a przekonałem się o tym, gdy spojrzałem w dół ulicy.

Stał tam mały chłopiec. Miał może z dziesięć lat, półtorej metra wzrostu i już z daleka można było poczuć od niego niezbyt przyjemny zapach. Stał bez ruchu, a ja idąc przed siebie (w stronę mieszkania) znalazłem się bliżej niego. Chciałem się go spytać, co tu robi. Było późno, a ja nigdy nie spodziewałem się malca na środku chodnika... Może się zgubił i po ciemku nie mógł znaleźć drogi do domu?

Gdy chłopiec nie zareagował na wołanie, złapałem go za ramię, a on odwrócił się w moją stronę.

Pomimo ciemności mogłem zobaczyć szczegóły. Latarnia oświetlała jego twarz.

Ta twarz...

Wpierw zauważyłem brak oczu, a raczej zwisające nerwy, które powinny łączyć oczy z mózgiem. Dziecko nie miało dolnej szczęki, a jego język był w połowie ucięty i przepołowiony jak u jaszczurki. Koszulka i spodnie były brudne, ale nie zwyczajnie brudne na przykład od węgla czy błota. To był inny rodzaj brudu, nieokreślony, budzący niepokój.

Boże, on ma tylko jeden palec — pomyślałem, przerażony. Już wiedziałem, że raczej lepiej dla mnie byłoby, gdybym jak najszybciej odszedł, ale nogi odmawiały mi posłuszeństwa i chyba zaczynałem się pocić, a serce kołotało mi coraz szybciej. Co to jest?...

Zamiast nóg można było zauważyć jakieś powtykane tam gałęzie oraz resztki kości. Po ciele chodziły mu robaki, nie zwracające uwagi, że żerują na ruszającym się ciele. Odór był coraz silniejszy. 

Co ja tu robię?...

"Czy chciałbyś się pobawić ze mną?", odezwało się dziecko. Pomimo ubytków w szczęście mówił płynnie i wyraźnie. Zaproponował trzy zabawy: w berka, w chowanego i w "baba jaga patrzy".

Rzuciłem się biegiem przed siebie, nie odwracając głowy nawet na chwilę. Myślałem tylko o jednym; aby ucieć stamtąd jak najdalej. 

Wtedy gdzieś w tyle za moimi plecami rozległy się krzyki, płacze i wycia, jakby ścigały mnie zranione hieny. Ignorując to, wciąż biegłem przed siebie.

Nie wolno mi się poddać. Nie teraz.

Po dziesięciu minutach takiego minimaratonu dobiegłem do domu. Roztrzęsiony szybko wykąpałem się i starałem się poukładać sobie to wszystko w głowie. Teraz, po niespełna godzinie, już wszystko zrozumiałem.

Berek miał być ucieczką przed tym dzieckiem. Chowanego: ci od wycia daliby mi czas na schowanie się, po czym by mnie na pewno znaleźli. Baba Jaga patrzy: nie ruszyliby się do czasu aż nie straciłbym kontaktu wzrokowego z tym... potworem. Tak, potworem. To nie mogło być dziecko.

Teraz je widzę, jest za mną. Widzę jego odbicie w przyciemnionym monitorze. Czeka, aż dokończę to pisać. Nie wiem co mam zrobić, żeby mnie zostawił.

Chyba już nic nie zrobię. Nie mogę, nie da się.

Dobrze, teraz zadam ci pytanie.

Czy pobawisz się ze mną?

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki