FANDOM


ZapowiedźEdytuj

Coś, tego dnia, od samego początku wisiało w powietrzu. Nabrzmiałe chmury, które pomalowały ten poranek na szaro, czekały tylko na sygnał od losu, aby zagrać swoją rolę w tej tragikomedii. Oto właśnie nadszedł, chłopak o błękitnych oczach, wybiegł właśnie zza furtki, próbując zdążyć przed nieuniknionym deszczem. Pomknął chodnikiem i w tym samym momencie przywitały go pierwsze salwy letniej ulewy. Jak tylko dotarł do przystanku, schroniwszy się, od razu strzepnął z siebie krople wody i zaczął nerwowo odliczać czas do przyjazdu autobusu. Wyjął portfel, żeby sięgnąć po pieniądze na bilet, lecz ten mu się wyślizgnął z mokrych dłoni i upadł. Gdy się po niego nachylił, jego wzrok przykuł pewien skrawek papieru. W pewien sposób wyróżniał się spośród innych śmieci na przystanku, więc czemu by go nie podnieść? Wokół nikogo nie było, co tylko podsycało tajemniczą atmosferę. Szymon, tak miał napisane na portfelu, sięgnął po podejrzany papierek i przeczytał pod nosem: "Witaj dziecię, czyżby zabawy sobie chcecie? Nie zastanawiaj się, zaproś Cyrk Radosnej Rzezi do własnego miasteczka i zabawmy się razem! Uczyńmy dzisiejszą noc niezapomnianą! Wystarczy tylko zapukać w odpowiednie drzwi…"

Akt IEdytuj

Czyżby machina została wprawiona już w ruch? Może jest jeszcze szansa by przechytrzyć przeznaczenie? Otwierają się drzwi, pies biegnie przywitać swojego zmęczonego po ciężkim dniu pracy pana, który w ręku trzyma butelkę kiepskiego alkoholu i paczkę cienkich papierosów. Pomimo swojego młodego wieku mieszka sam i już popadł w nałogi, szukając w nich ucieczki od szarej rzeczywistości. Jednak to nie w nich tkwi jego wybawienie z objęć monotonii życia. Rzuca się na kanapę, przypominając sobie o jego znalezisku. Przeszukuje kieszenie i natrafia na kawałek zgniecionego papieru, którego szukał, lecz go nie wyciąga. Zamiast tego otwiera swój napitek i się nim delektuje, aż w końcu usypia.

Akt IIEdytuj

Gwiazdy i Księżyc zajęły już najlepsze miejsca na widowni. Wszystkie oczy zwrócone są na tego, który to da znak, aby rozpocząć spektakl. Po mieszkaniu rozeszło się donośne wycie. W pół pijany i w pół zaspany właściciel portfela z napisem "Szymon" przetarł oczy i się przeciągnął. "Pukajcie, a otworzą wam", wyszeptał i wyjął swój bilet na przedstawienie, którego był głównym aktorem. Rozległo się pukanie, lecz on je zignorował. Wgapiał się martwym spojrzeniem w wymiętoszoną kartkę. Również jego pies był głuchy na to pukanie, lecz może to tylko sztuczka i nie ma żadnego pukania? Przez chwilę przed oczyma miał obraz widowni w napięciu przyglądającej się każdemu jego oddechowi. Usłyszał śmiech. Śmiech szaleńca w ekstazie. Był równie prawdziwy co widownia i walenie w drzwi.

Akt IIIEdytuj

Sekretem powodzenia każdego spektaklu jest sztuka uwodzenia widza, lecz kto da się uwieść udającym aktorom? To właśnie ich trzeba zwieść, by poprowadzili widownię nawet w paszczę lwa. Upity szaleńczym śmiechem zapragnął dołączyć do uczty zmysłów. Podłoga zaskrzypiała, w transie, chwiejnym krokiem, udał się do sąsiedniego pokoju, jednocześnie się śmiejąc. Czuł, że zbliża się chwila, w której nareszcie dostanie od życia to, co mu Pan Bóg jest dłużny za te wszystkie lata samotności i niepowodzeń. Wierny czworonóg, zahipnotyzowany przez ten piękny blask Księżyca, siedział nieświadom jego roli. Nagle światło zmieniło się na czerwone. Dotarł do niego rechot pełen obłędu wydawany przez jego pana. Gwiazdy schroniły się za chmurami, próbując nie patrzeć na to krwawe widowisko. Szaleńczemu śmiechowi zawtórował przerażający skowyt. Spojrzenie zwierzaka wyrażało jedynie strach. Po chwili wpadło w amok, zapominając, co je łączyło z jego panem. Zaczęło się bezwładnie wić po podłodze, choć wiedziało, że już za późno na ratunek. Wkrótce jego martwe ciało zmieniło się w bezkształtną bryłę z wystającymi kośćmi. Publiczność wznosiła oklaski, a on nie przestawał, rozkoszował się każdym odkrojonym płatem mięsa, każdym przeciętym narządem i każdą strużką krwi.

Akt IVEdytuj

Zwieńczeniem każdej hipnozy musi być pstryczek w nos, kiedy to człowiek budzi się, mając przed sobą coś, czego się nigdy nie spodziewał. W przypadku tej krwawej łaźni było inaczej. Krew jego jedynego towarzysza na rękach tylko rozpalała jego płomień szaleństwa, ekstazy i podniecenia. Był niezaspokojony. Wtedy to właśnie spojrzał na swój bilet. Litery rozmyły się w krwi i wnętrznościach czegoś, co kiedyś było psem. Jednak to nie o słowa chodziło, chodziło o bilet! Nadal słyszał okrzyki widzów i przepełnione obłędem głosy innych artystów i cyrkowców. Zachęcały go, kusiły, by poszedł z nimi, by stał się częścią Cyrku Radosnej Rzezi.

Kiedy policja zwabiona dochodzącym z mieszkania zapachem zgnilizny i rozkładu weszła do środka, ich oczom ukazał się makabryczny widok. Ściany umazane krwią, wnętrzności na podłodze, a rozcięty na pół łeb psa leżał na stole. W następnym pomieszczeniu odnaleźli zwłoki człowieka, siedział przed komputerem. Miał odciętą jedną dłoń, druga była rozharatana. Zapewne wykrwawił się zanim zdążył ją odciąć. Miał wiele innych ran, nawet ślady po ugryzieniach. Pod językiem miał wepchaną kartkę z napisem: "Witaj dziecię, czyżby zabawy sobie chcecie? Nie zastanawiaj się, zaproś Cyrk Radosnej Rzezi do własnego miasteczka i zabawmy się razem! Uczyńmy dzisiejszą noc niezapomnianą! Wystarczy tylko zapukać w odpowiednie drzwi…" Przed śmiercią zapisał na komputerze wszystko to, co tu się działo w formie czegoś na kształt opowiadania, wspominając siebie w trzeciej osobie. Jedyne o czym nie wspomniał, to o jego "uczuciu" na samym sobie.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki