FANDOM


UWAGA!!! Jest to moja pierwsza pasta, więc proszę o wyrozumiałość, ale również o ocenę. Inspiracja? Moja miłość do opowiadań o zjawiskach paranormalnych. Wszystkie przedstawione tu sceny są FIKCYJNE, ale na wszelki wypadek: zbieżność osób i zdarzeń jest przypadkowa. Miłego czytania!


Na imię mam Daniel. Chciałbym opowiedzieć Wam o pewnej sytuacji, która zdarzyła mi się kilka tygodni temu, ale wiem, że nie zapomnę tego do końca swoich dni.

Jechałem samochodem do Sammy'ego. Ah, tak, kim, do cholery, jest Sammy? Tak naprawdę to Samuel, a nazywam go Sammy dla zdrobnienia. Jest mechanikiem samochodowym i właśnie chciałem skorzystać z jego usług. To miały być tylko "badania kontrolne", czyli po prostu sprawdzenie, czy z moim autem wszystko w porządku. Warsztat miał na przedmieściach, tam, gdzie jest w miarę spokojnie i mógł się skupić na robocie. Podróż jest krótka; zaledwie piętnaście minut drogi, o ile nie ma korków.

O szóstej wieczorem dotarłem na miejsce. Sammy chronił ten warsztat jak jego życie i chciał by wyglądał fantastycznie, co mu się udało. Od zewnątrz jak i wewnątrz wszystko było schludne, posprzątane, co obala stereotyp o tym, że standardowe miejsce pracy mechanika, to tylko jeden wielki syf wkoło siebie. Pociągnąłem za drzwi. Były otwarte. To co mnie zdziwiło to brak Sammy'ego. Zapomniał zakluczyć drzwi, czy co?

— Sammy? — krzyknąłem — Jesteś tu?

Brak odpowiedzi, czy chociażby szmeru.

I, jak na zawołanie, usłyszałem jakiś hałas. Coś jak strącanie czegoś na ziemię. Tak jak Sammy, znałem ten warsztat jak swoją kieszeń i od razu się domyśliłem skąd dobiega dźwięk. Magazyn. Poszedłem do niego. Liczyłem na to, że Sammy nie dosłyszał mnie jak wchodziłem, i zaraz ujrzę go szperającego po półkach. Myliłem się. Nie było tam NIKOGO. Nagle usłyszałem melodię. Na szczęście to była moja komórka. Dzwonił Sammy.

— Cześć Daniel. — odezwał się przez telefon — Słuchaj, spóźnię się, bo w centrum miasta są niezłe korki. Nie masz nic przeciwko temu?

— Nie, skądże. — odpowiedziałem.

— OK. To widzimy się na miejscu. — powiedział i się rozłączył.

To, co upadło na ziemię, było rurą wydechową. Odłożyłem ją na miejsce i postanowiłem wziąć coś dłuższego i twardszego. Łom. Tak, dobry pomysł. Gdyby doszło do konfrontacji z włamywaczem, to miałbym się czym bronić.

Wyszedłem z magazynu z łomem w gotowości. W głównej sali nic się nie działo. Nagle usłyszałem męski śmiech i jestem pewien, że to nie był Sammy. Dobiegał z góry. Sammy miał tam pokój, w którym odpoczywał po zleceniach i łazienkę. Sprawdziłem najpierw toaletę. Pusto. Podobnie jak w pokoju.

— Kto tu jest? — spytałem z groźbą w głosie — Kim jesteście?

Wcześniej nie wierzyłem w duchy, czy zjawiska paranormalne, ale to, co tam się działo, napawało mnie sporym strachem i niepokojem. 

— Przyjaciółmi. — usłyszałem szept, który był tuż obok mnie.

Zamachnąłem się łomem. W nic nie trafiłem. Jestem PEWIEN, że ktoś tam był i powiedział coś do mnie. Nagle usłyszałem warkot silnika. Wybiegłem z warsztatu. Od razu rozpoznałem samochód Sammy'ego.

— Cześć Daniel! — powiedział z, jak zwykle, dobrym humorem. Cholera, czy on potrafi się czymś nie cieszyć? — Coś taki przestraszony? I czemu trzymasz łom?

— Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale chyba masz w warsztacie intruzów. — zacząłem. — Rura wydechowa sama spadła, chociaż była głęboko w półce, a potem usłyszałem śmiech i szept.

Sammy zaczął się śmiać.

— Nie martw się, to są moi przyjaciele. — odpowiedział śmiejąc się, a potem się uciszył.

— Co masz na myśli?

— Czy wierzysz w duchy?


KONIEC!!! Podobało się? Zastrzeżenia czy pochwały proszę w komentarzach!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki