FANDOM


Cm.png Ta creepypasta została wyróżniona tytułem Creepypasta miesiąca. Więcej możesz znaleźć tutaj.

Był mglisty, ciepły poranek. Przed wyjściem z Pałacu postanowiłem spojrzeć na wykres wszystkich światów, które miałem pod swoją kuratelą. Liczby przy jednym ze światów były strasznie dziwne. Wskazywały na coś złego. Bez marnowania czasu postanowiłem się tam przenieść. Jak najszybciej pobiegłem do teleportu. Wpisałem koordynaty i w mgnieniu oka znalazłem się na środku jakiejś ruchliwej ulicy w ogromnym mieście. Osobniki nie zauważyły mojego przybycia, myśleli, że byłem tam cały czas. Jednak czułem na sobie ich spojrzenia pełne ironii i śmiechu. No tak, zapomniałem. Nie są przyzwyczajeni do widoku humanoidalnej postaci, odzianej w białe szaty, ze skrzydłami wyrastającymi z pleców i mieczem u boku. Szybko zamroziłem i cofnąłem czas. Zmieniłem ubrania tak, aby nie wyróżniać się z tłumu. Szary garnitur, krawat w jakieś fikuśne wzory, spodnie do kompletu, czarne buty i okulary. Nie mogłem zapomnieć o teczce. Gdy już wyglądałem jak zwyczajny przedstawiciel tego gatunku, czas zaczął płynąć swoim tempem. Idąc chodnikiem, wraz z tłumem zacząłem przyglądać się wszystkim reklamom, banerom oraz witrynom sklepowym. Konsumpcjonizm w czystej postaci, jednak to jeszcze nie grzech. Postanowiłem zostać tam kilka dni. Przez ten czas poznałem obyczaje, teraz to wiem, ludzi. Wiem co robią, jak żyją, w co wierzą i jacy są. Bardziej zdegenerowanego świata jeszcze nie widziałem. Morderstwa, gwałty, wojny, oszustwa, wykorzystywanie słabszych, niewolnictwo, zatruwanie środowiska, broń masowej zagłady, terroryzm... to przerasta moją cierpliwość. Postanowiłem wrócić do Raju i zwołać Radę Archaniołów Zwierzchników. Jednak zanim to zrobiłem, postanowiłem osobiście spytać Szatana o co mu chodzi, dlaczego tak zniszczył ten świat. Odpowiedział jedynie, że nie wie o co mi chodzi i że on tego świata nie tknął, bo jest zajęty gdzieś indziej. Dlatego postanowiłem zwołać Radę. Mam nadzieję, że mój raport jest wystarczający, aby obrócić ten świat w nicość.

— Dziękujemy Ci, Archaniele Gabrielu. Uznaję, że musimy wszystko przedyskutować. Otwieram Radę Archaniołów Zwierzchników. — powiedział Archanioł Michał.

— Musimy to sprawdzić dokładniej, nie możemy zniszczyć Boskiego stworzenia bez dogłębnego zbadania sprawy. Żadne Boskie stworzenie nie może być aż tak zepsute, zepsute do cna. — głos zabrał Archanioł Symiel. – To nie takie proste i wymaga czasu.

Narada trwała już piąty Rajski dzień, niczego nie udało się ustalić. Wtedy do Pałacu przybył Szatan. Kazał swoim Demonom jeszcze raz zbadać ten świat. Daniel, Aza, Gaap i sam Wual zeszli na Ziemię na zlecenie Szatana. Raport, który mu wręczyli, był zaskakujący.

— I jak Szatanie? Na pewno nie Ty maczałeś w tym swoje kozie palce? — zapytał ze złością Archanioł Michał.

— Nie. Nawet nie słyszałem o tym świecie. Tam pojawił się ktoś lepszy. Ktoś kto wymyka się mojemu i waszemu postrzeganiu, Archaniołowie. Ten ktoś musi być ponad nami. — odpowiedział speszony Szatan.

— Nie możemy nigdzie znaleźć Boga, może to on za tym stoi? — rzucił Archanioł Haniel. — W Pałacu go nie ma, w Gaju Oliwnym też nie. Może nas porzucił? Odszedł z Raju!?

— Nie bluźnij! — wrzasnął Archanioł Michał — Bóg nie robi takich rzeczy! Bóg nigdy nas nie opuści.

— To jak to wyjaśnisz — zapytał Szatan — Dlaczego go tu nie ma?

— Na pewno Bóg ma jakiś plan. Póki co, musimy rozwiązać problem Ziemi.

— Przypominam tylko, że cały chaos powstał tutaj. W Raju. Nie ja go stworzyłem. Wracam do Piekła. Zostawiam tutaj Mammona, przecież go lubicie — zaśmiał się Szatan i bezceremonialnie odszedł ze swym orszakiem.

— Daniel, Ty też zostań. Na wszelki wypadek.

— Dobrze Panie. — odpowiedział ucieszony Daniel.

— Niech idzie. — rzekł Archanioł Gabriel.

— Szatan nam niepotrzebny.

— Musimy wezwać Saraswati, nie mamy wyjścia. — powiedział szeptem, jakby do siebie Archanioł Rafał.

— Ona jest niebezpieczna, może zniszczyć ład. Obalić nas... przyprowadzić ze sobą Amszaspanedów. A to będzie oznaczać koniec Raju, jaki teraz znamy. — powiedział ze strachem w głosie Archanioł Michał.

— Nie macie wyjścia! — krzyknął Daniel.

— Sami sobie nie poradzicie! Wasz Bóg was zostawił!

— Demon ma rację. — przełknął ślinę Archanioł Michał. — Nie mamy wyjścia.

Siódmego dnia przybyła ona ze swym orszakiem. Pełna grozy Bogini Mądrości, a z nią Dobra Myśl, Święta Cierpliwość oraz Nieśmiertelność. Spojrzeli na tą małą planetę i śmiali się, aż Echo przestało odpowiadać. Bogini powiedziała zimno "Widzę tutaj masę świętych i demonów. Taka doborowa Rada nie może znaleźć rozwiązania? Nie pomogę wam. Wasz Bóg zostawił was, abyście zmarnieli. To nie jest mój świat i to nie jest mój problem. To wasz plan zawiódł, a nie mój. To WY MUSICIE wykonywać bez szemrania rozkazy waszego Boga, a nie ja" gdy zabrzmiała ostatnia głoska ostatniego wyrazu, zniknęła wraz ze swym orszakiem, zostawiając wszystkich Świętych i Demonów bez odpowiedzi. Na rozmowach upłynął kolejny Rajski dzień. Wtedy przybył on, Niebieski Król. Wszedł do Pałacu, skierował się do sali, w której odbywała się narada i zaraz po wejściu powiedział dwa słowa, które zachwiały całym Rajem "Wolna Wola". Wtedy zniknął, a pałac zaczął się rozpadać. I nagle Archaniołowie zrozumieli coś, o czym wiedzieli od dawna. Szatan widząc to, co się dzieje, zaczął się śmiać. Śmiał się aż drżały mury piekielne, śmiał się aż zapadły się góry rajskie. Śmiał się, patrząc na walczące, do tej pory tylko dobre, nieznające zła ani przemocy, Archanioły.


Zapraszam na kanał Polish Creepypasta po wersje audio.


~Pan Amo

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki