FANDOM


"Dlaczego nie przyszedłeś? Czekałam na ciebie każdego dnia od kiedy się pobraliśmy. Dlaczego mnie zostawiłeś? Gdzie znikłeś?"

Nie wiem.

"Spotykałeś się z kimś?"

Nie, nigdy.

"Jesteś pewien?"

Tak.

"Czemu odszedłeś?"

Nie wiem.

"Czemu odszedłeś?"

Nie wiem.

"Czemu odszedłeś?"

Nie wiem.

"Czemu odszedłeś?"

Bo mnie nienawidzą. ZOSTAW MNIE W SPOKOJU!

"Mylisz się, kochają cię."

NIE! NICZEGO NIE ROZUMIESZ!

"Rozumiem wszystko."

WCALE NIE!

Po prostu zostaw mnie, odejdź... Po prostu zostaw mnie.

Ale ona mnie kocha i rozumie ludzi takich jak ja. A ja nie mogę tego zmienić. Nie lubię faktów, zbytnio mnie ranią. Moi rodzice nigdy mnie nie kochali, choć mówili, że jest inaczej... Nie rozumiem tego. NIGDY NIKOGO NIE ZROZUMIEM! NAWET MOICH WŁASNYCH RODZICÓW! Ten świat jest popieprzony, chciałbym go opuścić, ale nie mogę... Jest coś, co mnie tutaj zatrzymuje. Co? Nie wiem, ten świat ma dużo tajemnic, na które nie potrafimy znaleźć sensownego wytłumaczenia. Chciałbym, żebyśmy mogli po prostu umrzeć, każdy z osobna.

"Ale nie możemy."

Czemu nie?

"Bo jesteśmy tutaj, żeby zrobić coś ważnego."

WAŻNEGO?! NIE MA ŻADNEGO POWODU, DLA KTÓREGO ŻYJEMY!

"Powinniśmy tu być."

ZAMKNIJ MORDĘ! NIE POTRZEBUJĘ CIĘ TUTAJ!

Ona mnie nie rozumiała, nic a nic. Moi rodzice zaniedbywali mnie odkąd się przeprowadziliśmy, byliśmy biedni, a oni winili mnie za wszystko, tak jakby to było moją winą. Harowali jak woły, żeby zarobić wystarczająco pieniędzy na jako takie utrzymanie. Po kilku latach, kiedy wróciłem do domu ze szkoły (musiałem zostać po lekcjach), nie było ich. Zjadłem obiad, a potem zacząłem ich szukać. Znalazłem jedynie małą karteczkę z napisem "Żegnaj".

Przez chwilę nie wiedziałem, co się dzieje. To, że mnie zostawili, dotarło do mnie dopiero po przeczytaniu wiadomości drugi raz. Przeszukałem cały dom w panice, mając nadzieję, że może jednak to wszystko okaże się tylko głupim żartem. Znalazłem ich w piwnicy. Wisieli, uśmiechając się, jakby fakt, że mnie opuścili, wprawiał ich w dobry nastrój. Wyglądało na to, że woleli pójść do piekła niż tutaj zostać i że bycie tu razem ze mną okazało się większym bólem niż spędzenie wieczności w piekle. Siedziałem wtedy na krześle, z twarzą ukrytą w dłoniach, czując jak łzy przeciekają mi przez palce. W pustym umyśle odbijało się tylko jedno słowo. "Dlaczego?".

"Kochają cię."

ZAMKNIJ MORDĘ!

CZEMU WCIĄŻ TU JESTEŚ?!

"Bo cię kocham."

Nie, nie kocha mnie. Czemu po prostu tego nie zaakceptuje? CZEMU?! Co mnie, do cholery, podkusiło, żeby się z nią ożenić?!

"Kochasz mnie"

Nie. Już nie. Ani trochę.

"Kochasz mnie."

Nie.

"Tak."

Nie.

"Tak."

ZAMKNIJ MORDĘ!

Nagle trzasnąłem jej twarz. Odwróciła się w bok, jakby była szmacianą lalką. Powoli znów zwróciła się w moją stronę. Na jej obliczu nie było widać żadnych uczuć. Policzki oblały się gorącą, pałającą czerwienią. Moja twarz natomiast pokazywała wściekłość. Ona patrzyła mi w oczy, oddychając ciężko.

"Kocham cię."

Moje źrenice się rozszerzyły. Złapałem ją za szyję, chwytając w dłonie jej ostatni oddech. Jej oczy coraz bardziej się powiększały, zaś ramiona słabły z powodu braku powietrza, stąd próby uwolnienia się nie przyniosły efektu. Drapała, ale nie bolało. Próbowała kopnąć, ale nie trafiła. Kiedy to zrobiła, rzuciłem nią przez pokój, uderzyła w ścianę, która natychmiast pokryła się wzorem wymalowanym jej krwią. Oczy stały się szkliste. Kałuża krwi powoli rosła, w przeciwieństwie do mojej wściekłości. Ta wygasła, a kiedy spojrzałem na to, co zrobiłem, byłem zszokowany. Wziąłem jej ciało do ogrodu i zakopałem tam. Patrzyłem na ten koślawy grób i płakałem.

Czemu to zrobiłem?

CZEMU?!

Bo mnie kochała...

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki