FANDOM


Moja żona nie żyje. Mój syn nie żyje. Ale to nie są jedyne powody, dla których siedzę teraz na krześle, trzymając rewolwer wycelowany w moją stronę. Może, gdybym był lepszym człowiekiem, nic takiego by się nie wydarzyło. Ale, mimo wszystko, to nie to popycha mnie do popełnienia samobójstwa.

Gdy Junior się urodził, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Wprost emanowało z niego ciepło i energia, gdy po raz pierwszy go wziąłem na ręce. Niestety, to nie trwało długo. Zachorował na jakąś dziwną chorobę, przez którą jego skóra stała się krucha i czerwona. Lekarz stwierdził, że nigdy nie widział czegoś podobnego. Junior przeszedł przez kilkaset testów, lecz to nic nie dało. W końcu, umarł w respiratorze. Gdy zalewając się razem z żoną łzami myślałem, że nic gorszego nie może się stać, ciało naszego synka się poruszyło. Już mieliśmy odzyskać ten odebrany nam, słaby promyczek nadziei, gdy na środku jego czerwonego brzucha zrobiła się dziurka. Przez nią, przy akompaniamencie krzyków obrzydzenia (jedna pielęgniarka zwymiotowała) jedna za drugą, powoli, wychodziły z naszego syna czerwone, obrzydliwe larwy. Ich tłuste cielska ślizgały się po jego skórze i spadały na podłogę, gdzie lekarz i pielęgniarki usilnie próbowali je zadeptać.

Nigdy nie byłem zbyt religijny, ale myślę, że to była pewnego rodzaju kara. Kara za oszukiwanie żony...

Poznałem ją pewnej nocy, gdy jak zwykle wracałem z pracy przez park. Była najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałem. Było coś w niej – może wygląd, może zapach, że zapomniałem, iż jestem w szczęśliwym związku z moją żoną. Spędziliśmy godziny na chędożeniu się w zaroślach, i nie obchodziło mnie wcale, czy ktoś nas widział czy nie. Jej dotyk był wprost niesamowity, przy niej czułem się jak na skrzydłach. Nawet gdy wracałem do domu, tłumacząc moją nieobecność kawą u przyjaciela, wciąż miałem wielką ochotę to robić, więc razem z żoną byliśmy po prostu jak króliki. Co i tak nie mogło się równać z tym, co robiłem z tamtą boginią.

Chodziłem do parku każdego wieczora. Czasami była, a czasami nie. Wiem, że to egoizm, ale nie mogłem się powstrzymać. Mimo iż moja żona stała się w tamtym czasie cieniem dawnej jej. Przecież człowiek ma swoje potrzeby, prawda? Zacząłem szukać wymówek, aby chodzić do parku wiele razy dziennie. Kiedy byłem z nią, nic innego nie miało znaczenia.

180px-Red larva india suhas
Powinienem wiedzieć, że nic nie trwa wiecznie. Pewnego wieczoru moja żona czekała na mnie, mając w jednej ręce kopertę, a w drugiej nóż. Powiedziała, że podejrzewała, że ją oszukuję, i że wynajęła detektywa do poprowadzenia śledztwa. W tym momencie moje serce zamarło. Byłem gotów rzucić się na kolana i błagać o przebaczenie, lecz sprawy przyjęły zupełnie inny obrót.

Zaczęła wymachiwać nożem. Krzyczała, że to moja wina, że Junior umarł. To moja wina, bo ją zdradzałem. Zamachy stawały się coraz celniejsze. W końcu przysunąłem się bliżej biurka, tak, aby pochwycić ukryty tam rewolwer.

Nie miałem wyboru. To była samoobrona. Myślę, że ona chciała, abym to zrobił.

Gdy moja żona padła z rozpłaszczoną połową twarzy na podłogę, wziąłem kopertę detektywa do ręki. Gdy zobaczyłem jej zawartość, postanowiłem, że muszę zakończyć ten jakże kiepski spektakl, jakim stało się moje życie.

Na zdjęciach nie było żadnej kobiety. Tylko mężczyzna z pustymi oczami narkomana, ściskający wielki wór czerwonych larw.

źródło: creepypasta.wikia.comEdytuj

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki