FANDOM


Ostatnio dowiedziałem się, co to jest tulpa. Istota w naszej głowie. Na początku myślałem, że to fikcja. Potem dowiedziałem się, że znajoma rzekomo posiada tulpę. Na swoim profilu napisała, że ma dwie tulpy, ale nie brałem tego na poważnie. Pewnego dnia z nudów wszedłem na jej profil i dostrzegłem wiadomość z zapytaniem, „Jak to jest mieć tulpę?” Wtedy uwierzyłem, że to jest możliwe. Czytałem o tulpie w Internecie. Pisali oni, że stworzenie jej wymaga wielogodzinnej medytacji. Ale nad czym miałem medytować? Tego nie wiedziałem. Musiałem się domyślić. Zacząłem po prostu spróbować stworzyć osobę. Jej charakter i tak dalej. Myślicie, czemu chciałem stworzyć tulpę? Czy to nie jest dziwne? Być może… Ale dowiedziałem się, że tulpa to nasza podświadomość. Można by tylko spojrzeć na kartkę i już wiedzieć co jest na niej napisane. Podświadomie. Tulpa mogła by nam o tym przypomnieć na przykład w dzień sprawdzianu. Kusząca propozycja, nieprawdaż? Teraz wiem, że czasem lepiej się pomęczyć niż iść na łatwiznę, ale wtedy byłem, że tak powiem „Młody i głupi”. Wracając do tematu… Zacząłem wytwarzać tulpę. Nie wiedziałem jaki jej charakter nadać, więc chciałem ją upodobnić do mnie. Taki sam charakter. Niezbyt oryginalne, wiem. Ale chciałem, żebyśmy mogli się lepiej dogadywać. Mijały dni, tygodnie, ale mnie to nie zniechęcało. Chciałem mieć tulpę za wszelką cenę. Pewnej nocy po skończonej codziennej medytacji położyłem się spać. Nagle ogarnęło mnie dziwne uczucie. Muszę przyznać, wtedy się bałem. Nagle usłyszałem głos:

- Witaj.

Pomimo tego, że ten głos wydawał się przyjazny przestraszyłem się. Nie wiedziałem skąd dochodzi.

- Witaj – usłyszałem po raz kolejny.

Wtedy przypomniała mi się tulpa. Byłem podekscytowany. Nareszcie mi się udało!

- Hej. – powiedziałem – jesteś moją tulpą?

- Owszem jestem. – odrzekła moja tulpa.

- Jak chcesz wyglądać? – spytałem się.

Słyszałem, że najlepiej, żeby tulpa sama zdecydowała o swoim wyglądzie.

- Głupie pytanie, – odezwała się po raz kolejny tulpa – jestem tobą i chcę wyglądać tak jak ty.

- Ok, – odpowiedziałem – jak masz na imię? – spytałem się – niech zgadnę… Kuba?

- Nie, – zaprzeczył drugi ja – mam na imię Live.

- Ok… - powiedziałem zdziwiony – A więc dobrze Live.

Kolejne dni mijały. Rozmawiałem z Live’m. Zacząłem próbować przywołać jego kształt. Bezskutecznie. Irytowało mnie to. Na razie Live odzywał się tylko w mojej głowie. Korzystałem z korzyści jakie dawała tulpa. Nie uczyłem się, wystarczyło spojrzeć na stronę książki, żeby podświadomie wszystko wiedzieć. Moje stopnie w szkole się polepszyły, przez co mi dokuczali. Właściwie… tylko nasilili dręczenie mnie… Właściwie prawie przez całe życie nie miałem przyjaciela… Z jakiegoś powodu po prostu mnie nie lubili. Usprawiedliwiałem to tym, że ludzie po prostu potrzebują kogoś nad którym mogą się znęcać. Ale nie wiem czemu zawsze na mnie! Ilekroć zmieniałem szkołę nie było lepiej. Brak przyjaciół to był także jeden z powodów do stworzenia tulpy. Dzięki Live’owi poczułem jak to jest mieć przyjaciela. Co z tego, że fikcyjnego? On czasami wydawał mi się bardziej prawdziwi niż ci wszyscy fałszywi ludzie… Pewnej nocy usłyszałem głos. Otworzyłem oczy. Nade mną pochylał się dość wysoki brunet z krzaczastymi brwiami i stalowymi oczami. Wyglądał jak ja. Identycznie.

- Witaj najlepszy kumplu – powiedział drugi ja.

- To ty Live? – spytałem się.

- Zapomniałeś? – spytał się mnie Live – miałem być tobą.

- Racja – pomyślałem – ale… - spytałem się – jak przywołałem twój wygląd?

- Medytowałeś – odrzekł mój tulpa – i tyle.

Byłem bardzo podekscytowany. Nareszcie przywołałem jego kształt, jego wygląd . Następnego dnia w szkole wydawało mi się, jakby nasilili dokuczanie mi jeszcze bardziej. Live mówił mi, że nie powinienem dawać tak sobą pomiatać. Miał rację, ale co ja mogłem? Na przerwie wdałem się w kłótnie. Było to dość ryzykowne, gdyż kłóciłem się z postrachami dzielnicy. Banda łyso ogolonych dresiarzy. Nie wiem czemu się z nimi kłóciłem i nie wiem czemu wyzwałem ich od łysych pał. Jedno wiedziałem – po lekcjach będę musiał uciekać jak najszybciej mogę. Zadzwonił ostatni dzwonek. Zarzuciłem swoją torbę na plecy i biegłem ile sił w nogach na autobus. Za mną biegł Live.

-Razem ich pokonamy! – krzyczał.

Nie słuchałem się go. Przecież był tylko wytworem mojej wyobraźni. Biegłem. Prawie dotarłem na miejsce, ale nagle poczułem jak ktoś łapie mnie za kaptur. Po sekundzie znalazłem się w ciemnej alejce . -Będzie wpierdol – zaśmiał się „Mocny”.

- Nie chce kłopotów – powiedziałem.

- Było z nami nie zaczynać – zaśmiał się „Rex”.

Nagle ogarnęło mnie dziwne uczucie. Zobaczyłem , że stojący obok mnie Live uśmiechał się sadystycznie. Rzuciłem się na nich. Powaliłem jednego z nich. Nie wiem skąd o tym wiedziałem, ale wyjąłem z jego kieszeni nóż i wbiłem go w jego brzuch. Słyszałem psychopatyczny śmiech Live’a. Wyjąłem nóż z ciała i rzuciłem się na resztę bandy. Oni stali osłupieni. Uważali mnie za ciotę. Szybko otrząsnęli się i wyjęli swoje noże. Rzucili się na mnie. Uniknąłem ich cięć i z impetem wbiłem nóż jednemu z nich w kroczę. Dresiarz zawył z bólu i padł na kolana. Chwilowa zostałem bez broni. To nie miało znaczenia. Nigdy nie czułem się taki silny. Dres najwidoczniej nabrał do mnie respektu i zrobił się ostrożny. Ja po prostu zaszarżowałem na niego. On próbował mnie drasnąć, ale wykonałem szybki unik i go powaliłem. Zacząłem okładać go pięściami po twarzy. Cios za ciosem. Najprawdopodobniej wykończył bym go gdyby nie to, że ktoś wezwał policję, którzy przyjechali odciągnęli mnie od niego i zabrali na komendę. Uniewinnili mnie. Powiedziałem, że to oni zaczęli. Nie musiałem niczego udowadniać. Przecież wystarczyło na nich spojrzeć. Zaraz po wyjściu z komendy rozpocząłem rozmowę z Live’m .\:

- Czemu? – spytałem się wkurzony.

Brak odpowiedzi.

- Kim ty do cholery jesteś?! - spytałem się.

- Tobą – uśmiechnął się Live – nie pamiętasz?

Tego dnia już nie rozmawiałem z moim tulpą. Następnego dnia wszyscy gadali o tym jak ja, pobiłem tamtą bandę. Moja popularność podskoczyła. Z szkolnego frajera stałem się hardcore’m. Z live’m zacząłem spędzać coraz mniej czasu. Po prostu… nie potrzebowałem go już. Szczerze mówiąc… bałem się go trochę. Bałem się siebie. Live zaczął się robić coraz bardziej przezroczysty. Zaczął znikać z mojego życia.

- Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz – mówił.

Ignorowałem go. Wiedziałem, że żeby „zabić” tulpę trzeba o niej zapomnieć. Nie rozmawiać z nią. Tak robił. Wreszcie już w ogóle nie widziałem Live’a. Zniknął cały. Poszedłem do szkoły. Cały dzień mijał normalnie. Wszystko zaczęło się na lekcji polskiego. Kiedy nauczycielka wyszła znów ogarnęło mnie to dziwne uczucie. Moje serce zaczęło bić mocniej i szybciej, a adrenalina przepełniła całe moje ciała. Nie wiedziałem co się dzieje, ale usłyszałem śmiech. Live. Rzuciłem się na przypadkową ofiarę. Była to dziewczyna. Nie chciałem tego, ale zacząłem okładać ją. Cios za ciosem. Live nadal się śmiał. Dwóch chłopaków odciągnęło mnie. Wyrwałem się im i jednego kopnąłem w krocze, a drugiego powaliłem zacząłem okładać jego twarz pięściami. Wtedy do klasy wkroczyła nauczycielka. No i to było na tyle. Całe szczęście… Oczywiście zabrali mnie do dyrektora. Nic nie miałem na swoją obronę. Bo co ja mogłem powiedzieć? Że mój ześwirowany tulpa mnie do tego zmusił? Live cały czas stał przy mnie. Myślałem, że się go pozbyłem. Myślę, że to go tylko wzmocniło. Oczywiście nie obyło się bez wizyty u szkolnego psychologa. Całe szczęście, że im nic nie zrobiłem… Było by niemiło… Oczywiście musiałem znowu odbyć rozmowę z moim tulpą:

- Ponawiam pytanie – powiedziałem - KIM TY DO CHOLERY JESTEŚ?!

- Naprawdę nie rozumiesz? – spytał się mnie Live – jestem tobą.

- Ja nie atakuję przypadkowych osób! – krzyknąłem.

- Bo nie umiesz – uśmiechnął się Live – i nie możesz.

- Ale…

-Jak nie zgrzeszyłem czynem to myślą – śmiał się Live – ja daje ci to czego pragniesz! – śmiał się – ty pragniesz tego co każdy człowiek – kontroli nad innymi.

- Wcale nie chcę! – krzyczałem – przecież cię zapomniałem! – powiedziałem – jakim cudem tutaj jesteś?!

- Powiedzmy, że w głębi siebie chcesz, żebym istniał – uśmiechnął się Live.

- Jakim cudem mną władasz?! – zapytałem się.

- Nie władam tobą.

- Ja nigdy….

- Polemizował bym – uśmiechnął się szyderczo Live – i ja tobą nie władam – powiedział po raz kolejny – ja tylko daję dobre rady.

- Ale…

- Nadal nie rozumiesz?! – spytał się mnie Live – nie jesteśmy idiotą, nieprawdaż?

- Nie… - powiedziałem – ty jesteś zły…

- Ale to znaczy, że ty też… - uśmiechnął się Live – ale to było oczywiste. – zaśmiał się.

- TO TY JESTEŚ ZŁY! – KRZYKNĄŁEM.

Teraz przypomniałem sobie, że jestem na ulicy. Przechodnie patrzyli się na mnie jak na wariata. Nie dziwię im się…

- My jesteśmy… - powiedział Live. . Wróciłem do domu. Od razu pobiegłem do swojego pokoju i zatrzasnąłem drzwi. Szybko się zorientowałem, że na moim łóżku siedział Live.

- Witaj kolego – uśmiechnął się szyderczo Live.

Ignorowałem go i się położyłem. Obudziłem się następnego dnia. Ubrałem się zarzuciłem moją torbę na plecy. To dziwne uczucie mi towarzyszyło. Wziąłem parę rzeczy z kuchni i pomaszerowałem do szkoły. Lekcje mijały normalnie. Minęła ostatnia lekcja. Wtedy miałem spotkanie z psychologiem. Miałem zamiar mu powiedzieć o Live’u. Wkroczyłem do jego gabinetu. Powiedziałem mu o moim tulpie. Powiedział, że chyba mnie odeślą do szpitalu psychiatrycznego. Na te słowa wyjąłem nóż. Wbiłem psychologowi nóż w brzuch. Live się tylko śmiał. Przeciąłem psychologowi gardło. Ten padł nieżywy.

- Nigdy go nie lubiłeś – zaśmiał się Live.

Miałem tego dosyć. Zebrałem całą moją siłę woli. -Zniknij! – krzyknąłem.

- Jestem tobą! – krzyknął, ale po chwili rozpłynął się.

Wtedy do gabinetu wkroczyła policja. Zakuli mnie w kajdany i wyprowadzili z budynku. Nic mnie nie obchodziło. Nie obchodziło mnie to, że spędzę resztę życia za kratami lub w psychiatryku. Nie obchodziło mnie też to, że minąłem dość wysokiego bruneta z krzaczastymi brwiami i stalowymi oczami…

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki