FANDOM


Często przechadzam się po lesie w celu uspokojenia ducha. Chodzę razem z przyjacielem, z którym jestem mocno związany. Prawie zawsze jest przy mnie, pomaga mi. Bez niego, zapewne, mało bym w życiu osiągnął, ale co tu osiągać, kiedy mam dopiero 17 lat.

Najlepszy okres jeszcze przede mną. Trzeba skończyć technikum, studia... Na to trzeba ogromnej cierpliwości. Ty, tak jak ja, też patrzyłeś na starszych kolegów z podstawówki, kiedy byłeś w klasie "zero", na uczniów z gimnazjum, nie rozumiałeś tego, czego się uczyli, a kiedy już dorastałeś, było to dla Ciebie niczym... Ciągle myślę - co dalej? Byłem na spacerze. Wyskrobywałem z moim przyjacielem swoje inicjały na drzewie. Bez serduszek, nie jestem gejem. Usłyszeliśmy za sobą trzask gałęzi. Odwracając się zobaczyłem człowieka, mianowicie sąsiada.

Nasza krótka pogawędka mnie znużyła, lepiej się go pozbyć. Wyjąłem swojego przyjaciela i dźgnąłem go parę razy w pierś, zakrywając zarazem usta, żeby nie narobił hałasu. Nie lubię krzyku, denerwują mnie liczne imprezy, dyskoteki, głośna muzyka, z której nie da się zrozumieć ani słowa, ani przekazu. Co ludzie widzą w takich rzeczach? Nie pojmuję... Widok ciemnoczerwonej cieczy nie robił na mnie wrażenia, wręcz lepiej wyglądał z małą plamką. Znowu myślę - co dalej? Trzeba schować zwłoki. Po powrocie do domu mama przywitała mnie z obiadkiem.

Tuczące 'fast foody', ociekające tłuszczem mięso, ziemniaki z zawartością 2% ziemniaka, surówka z dziesiątkami składników, ale bez żadnych warzyw, owoców i inne tego rodzaju rzeczy. Tego też nie rozumiem, po co się paść na siłę? Ani to dobre, ani zdrowe. Wróciłem do pokoju. Zapomniałem otworzyć okno. Trup w mojej szafie narobił mi smrodu. Nie chcę go wyrzucać. Ta osoba była mi kiedyś bliska, jednakże mój przyjaciel mnie przekonał, że chce mnie tylko wykorzystać... Wykąpię się i pójdę spać, nie mam dzisiaj ochoty na nic innego, tylko wejść do łóżka i zasnąć.


Nowy dzień, szkoła, tandetna dzieciarnia, chociaż mają po 17 lat jak ja. Spakowałem śniadanie, wziąłem plecak i wyszedłem. Czekając na autobus rozmyślałem - co dalej? Nadjechał. Pusty w środku, jak zawsze. Nikt nie jeździ tym autobusem, tylko czasami ktoś się trafi. Dzisiaj czekałem z pewnym panem, nie znam go.

Wsiedliśmy razem. Nawet nie pofatygował się, żeby odbić bilet, też tego nie zrobiłem. Po minucie podszedł do mnie i poprosił o bilet. Próbowałem go przekonać, żeby mnie puścił, ale on już chciał wypisać mandat. Dobrze, że zawsze jest przy mnie mój przyjaciel. Kierowca nawet nie zauważył, kiedy podcinałem kanarowi gardło. Schowałem go pod siedzeniem. Rozmazałem butem plamki krwi, aby nikt szybko nie zareagował. Wreszcie dojechaliśmy. Pożegnałem kierowcę i ruszyłem do szkoły.

Miałem do przejścia raptem 50 metrów do wejścia. Nie ma sensu opisywać tych 9 lekcji. Po skończonym dniu w szkole wsiadłem do tego samego autobusu. Pan kanar nadal tam był, tylko troszkę zmizerniał. Krew z niego odpłynęła. W domu zjadłem swój przygotowany wcześniej obiad. Wrzuciłem go na chwilę do mikrofalówki i ruszyłem z plecakiem do swojego pokoju.

Po zjedzeniu usiadłem przez komputerem i zacząłem przeglądać tablicę na popularnej twarzo-książce. Nagle wyświetliło mi się powiadomienie. Kolega z klasy skrytykował moje zdjęcie. No cóż... Po kolejnym dniu w szkole zaprosiłem kolegę do siebie. Nie miał nic do mnie, po prostu nie spodobało mu się moje zdjęcie. Jego komentarz też mi się nie spodobał. Po wejściu do pokoju zamknąłem ostrożnie drzwi i poprosiłem kolegę, by zaczekał, niedługo dołączy do nas mój przyjaciel i możemy zaczynać.

Zgodził się i zaczął przeglądać moje książki na półkach. Sam ukradkiem zajrzałem do szafy i po chwili ją zamknąłem, wszystko na swoim miejscu. Nagle zobaczyłem, jak próbuje otworzyć mój plecak. Wyjął nóż i zapytał co to ma znaczyć. Wziąłem go od niego i powiedziałem, żeby zostawił mojego przyjaciela. Kolega ruszył do drzwi i zaczął je szarpać. Niestety musiałem go związać, żeby ich nie popsuł.

Zakneblowanego już usadowiłem i przymocowałem do krzesła. Zapytałem się go retorycznie, od czego zaczynamy. Rozciąłem i pozbawiłem go koszuli. Kolega był umięśniony i miał dość fajny kaloryfer na brzuchu. Chciałbym zobaczyć, jak to wygląda od środka. Zrobiłem kółeczko wokół pępka moim przyjacielem i zgrabnym ruchem wcisnąłem głębiej. Kolega zaczął się dusić od krzyku, którego nie mógł z siebie wydać. Następnie leciutko, tak aby krew poleciała, odwzorowałem jego mięśnie na brzuchu. Według mnie wyglądało to lepiej, ale kolega chciał chyba powiedzieć, że jemu nie za bardzo się to spodobało. No cóż, każdy ma inny gust.

Wróćmy do brzuszka. Wykrawałem mu już mięśnie. Włożyłem je do słoików z octem, które zaraz wylądują w skrzyni. Kolega ledwo dyszał, szkoda chłopaczka. Mięczak był z niego. Rozkneblowałem go i szybko odciąłem mu język, który mu się nie przyda. Nie mógł już krzyczeć. Rozciąłem lekko skórę w kącikach warg. Następnie wkładałem palce w różne części brzucha. Założyłem uprzednio rękawiczki, bo nie chciałem się brudzić. Uśmiech mu się natychmiastowo poszerzył. Obciąłem mu włosy.

Troszeczkę niezręcznie, bo stracił kawałki skóry. To samo z brwiami. Poszukałem w szafce młotka i ostry gwóźdź. Wziąłem jego głowę pod pachę i zacząłem przebijać nos. Po skończonej robocie postawiłem przed nim lustro. Ledwo dowidział. Mam nadzieję, że to go oduczy krytykowania wyglądu. Usłyszałem pukanie do drzwi. To mama. Zapytałem się, czego chce. Pączki przynosi. Lekko uchyliłem drzwi i chciałem wziąć od niej talerz ze zbędnymi węglowodanami, ale bez zaproszenia weszła do mojego pokoju. Krzyknęła. Było słychać brzęk tłuczącego się szkła. Wziąłem mojego przyjaciela i powiedziałem do niej:

- Chodź mamo, dołączysz do taty. - Z nią się nie cackałem, przebiłem jej znany narząd rozrodczy i podciąłem żyły.

Na koniec włożyłem do szafy.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki