FANDOM


Necromentia-monster
Idę przed siebie, idę coraz szybciej, zaczynam biec. To coś się zbliża! Czuję odór tego czegoś, odór rozkładającego się ludzkiego ciała. Jest coraz bliżej. Czuję coś zimnego na moim karku!...

- To był tylko sen, to był tylko sen... Obudziłem się cały mokry. Ten koszmar powtarza mi się już od dłuższego czasu. Może już ponad miesiąc? Już nawet tego nie liczę... A właśnie, może się przedstawię. Jestem Badley, John Badley. Z zawodu jestem mechanikiem. Kokosów nie zarabiam, ale na życie wystarcza. Moja żona Mary. Piękna i kochana kobieta. Ale zimna. Dosłownie zimna. Zmarła jakieś dwa miesiące temu. Z jakiej przyczyny? Lubiliśmy ostre zabawy w łóżku. Lubiła być bita i duszona w czasie stosunku, to ją kręciło. No i tak wyszło, że za długo ją dusiłem. Nie mogłem się pozbierać. Bałem się gdziekolwiek to zgłosić. Dostałbym wyrok, a tego nie chciałem. Więc początkowo wywiozłem ciało do naszego, a raczej już mojego, domku w lesie. Tam złożyłem jej ciało w chłodni. Po jakimś tygodniu zaczęło mi jej brakować. Pojechałem do chatki, wytargałem jej ciało i ułożyłem na łóżku. Była taka piękna. Rozebrałem ją i zrobiłem to z nią, jej ciałem... Moją ukochaną ułożyłem na ziemi w saloniku. Postanowiłem się z nią skontaktować. Wyczytałem, że jest to możliwe przez planszę Ouija. Zdobyłem ją. Uszykowałem wszystko, tak aby mój plan się powiódł. Przystąpiłem do dzieła o północy. Początkowo nic się nie działo. Z nudów wypiłem sobie parę browarów. Od razu mi było lepiej. Po kolejnych paru próbach uznałem, że to nie ma sensu. Alkohol spowodował, że miałem ochotę na małe co nieco. I znowu to z nią zrobiłem.

Usłyszałem hałas. Huki. Krzyki. Wycie. Świsty. Rozbłysk światła. Po chwili nastąpiła wielka ciemność. Nie wiem ile czasu spędziłem, leżąc skulony, czy chwilowo straciłem przytomność, czy przespałem dłuższy czas. Otworzyłem oczy. To już nie był salon w moim domku w lesie. Coś zaczęło się zbliżać. Czułem to. Czy... Czy to mi się śni? Już kiedyś to czułem, widziałem. To było w moim śnie! Zemdlałem. Gdy się obudziłem, nadal znajdowałem się w tym strasznym miejscu, ale tego już nie było. Mimo strachu postanowiłem się rozejrzeć. Miałem wybór, korytarz prowadzący w prawo albo w lewo. W obu panował mrok. Poszedłem w lewo.

Korytarz był długi, śmierdziało w nim śmiercią. Ale nie miałem wyboru, musiałem iść dalej, musiałem znaleźć wyjście z tego miejsca. Znowu ten hałas. Znowu się to zbliża. Idzie w moją stronę. Nie mam gdzie uciec, więc zostaję w tym miejscu. Muszę mu stawić czoło.

Stwór podszedł. Piszę stwór, gdyż to coś nie przypominało człowieka. Było trudne do określenia. Postać była mniej więcej mojego wzrostu, blada, naga. Posiadała ręce i kończyny dolne zakończone kopytami. Twarz. Twarz była straszna. Nie miała oczu ani nosa. Były tylko szerokie usta z zębami, które były długie i ostre. Stwór był zgarbiony, cały poraniony. Za tym czymś ciągnął się łańcuch. Zbliżyło się do mnie.

- Ty jesteś duszą nieczystą, otworzyłeś bramę...

- Jaką bramę? Co się dzieje? Kim Ty jesteś? Gdzie ja jestem do cholery? - zacząłem panicznie krzyczeć. Zaśmiało się. Mimo, że nie miało oczu, czułem jak mi się przygląda.

- To jest piekło. Ty je stworzyłeś. Twoje własne piekło. Tutaj się znajdują się Twoje koszmary i lęki. Ja jestem tym, którego powinieneś się bać. Jestem w Tobie, jestem Tobą. Narodziłem się ze zła, które od zawsze w Tobie było. Mrok wypełnia całe Twoje ciało...

- Co Ty bredzisz? Wypuść mnie stąd! Jesteś tylko moim chorym wymysłem! Wynoś się! Nie słuchał mnie. Zaśmiał się tylko. Pobiegłem w drugą stronę, mając nadzieję, że ucieknę jak najdalej od tego stworzenia. Poczułem coś na szyi. Biegłem, biegłem gdy nagle...

- Co jest? Gdzie...? W domu? W DOMU! - cieszyłem się, że uciekłem z tego miejsca. Tylko jak to się stało? Czy to mi się śniło? Czy to się zdarzyło naprawdę? Czułem ból w okolicach kręgosłupa. Promieniowało, aż do szyi. Dotknąłem ich. Krew? Skąd do cholery krew? Pobiegłem do łazienki, ściągnąłem koszulę, odwróciłem się plecami do lustra. Moim oczom ukazało się coś na moich plecach. Wyglądało to jak pentagram, wyryty. Tylko kiedy to ktoś mi zrobił? Byłem przerażony...

- Mary? Gdzie jest jej ciało? Wróciłem do salonu. Jej ciała nie było. Na dworze już świtało. Wybiegłem przed domek. Nikogo przed nim nie znalazłem. Jakichkolwiek śladów też nie było. Więc gdzie się podziała? Zrezygnowany i przerażony, wróciłem do domku, siadając na fotelu. Ból. Poczułem kłujący ból. Przeszywał całe moje ciało. To... Co on tu robi? Stwór stał w drzwiach. Śmiał się... Zniknął. Nie ma go. Uciekam. Jak najdalej stąd.

Dzisiaj jestem tydzień po tym strasznym zdarzeniu. Co noc mi się on śni. Ciągle widzę jego postać. Mimo strachu muszę wrócić do tego domku, sprzątnąć ciało. A przede wszystkim dowiedzieć się o tym, co tam się wydarzyło. Dowiedzieć się o mnie, całej prawdy. Czy to było moje piekło? Tyle zła istnieje we mnie?


Za występujące błędy przepraszam. Jeśli ta część się spodoba, udostępnię kolejne.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki