FANDOM


Piątkowy wieczór. Mój tata i ja byliśmy w hipermarkecie, spacerując i podziwiając ogromne ilości sklepów. Podczas spaceru miałam nadzieję, że będę mogła pochrupać mrożone ciastka. Chciałam przekonać tatę, by kupił mi je mówiąc mu jak bardzo go kocham i proszę go o to ten jeden raz. Jednak nie zgodził się na to.

Po kilku minutach bezcelowej wędrówki w końcu coś przykuło moją uwagę. GameStop. Zapiszczałam jak małe dziecko na widok szczeniaka. Nie prosząc o pozwolenie wbiegłam do sklepu. Ojciec zrezygnowany poszedł za mną.

Biegałam tam i z powrotem, dokładnie badając każdą grę na sprzedaż. Większość z nich już miałam lub wydawała mi się nudna. Już zaczęłam tracić nadzieję na znalezienie czegoś ciekawego, gdy wtedy zauważyłam grę, która wcześniej nie rzucała się w oczy: Pokemon Mystery Dungeon: Explorers of the Sky. Łapczywie wzięłam grę z półki i pobiegłam z powrotem do taty.

Mina grozy pojawiła się na jego twarzy gdy spojrzał na cenę gry. Na początku powiedział, że nie kupi mi tego, ale zrobiłam oczy szczeniaka i okłamałam go, że chciałam tą grę od dawna. W końcu się poddał.

Uśmiechnęłam się dziko gdy tato kupił mi ta grę. Chichotałam jak dziecko, które miało za dużo cukru we krwi gdy chwyciłam moją nową grę na Nintendo DS. Szybko ruszyłam w stronę samochodu. Kiedy jednak się tam znalazłam, zaklęłam pod nosem. Moja konsolka została w domu. Byłam trochę zła, ale to nie zepsuło mojego humoru, więc zaczęłam czytać instrukcje.

Do czasu gdy tata wjechał do garażu miałam wszystko z instrukcji wyryte na blachę. Wyszłam z auta, przytuliłam tatę i pobiegłam do mojego pokoju. Zaczęłam szukać mojej konsolki. Leżała pod sterta papierów i nieprzeczytanych czasopism. Delikatnie wzięłam go w dłonie jakby był to jakiś cenny przedmiot.

Po chwili włożyłam grę i wskoczyłam na łóżko. Niecierpliwie czekałam, aż gra się załaduje. Westchnęłam zirytowana z każdą sekundą gdy ekran pozostawał czarny. Uderzyłam lekko konsolę by zmusić ją do szybszej pracy.

Mój oddech uwiązł w gardle gdy ekran nagle się ożywił. Zaczęło się intro. Wyłapywałam wszystkie szczegóły i byłam pod wrażeniem. Po animacji pokazał się ekran tytułowy jednak nadal patrzyłam się na niego. Piękna grafika.

Kiedy już wreszcie skończyłam delektować się każdym szczegółem wybrałam "Nową grę", która była jedyną na razie możliwą rzeczą. Zaczęło się od quizu osobowości. Kiedy gra zapytała o moją płeć wybrałam kobietę bo biologicznie nią jestem.

Chciałam być Vulpix. Musiałam być Vulpixem. Miałam obsesję na punkcie tego pokemona. Bardzo długo czekałam na ten moment by zagrać w tą grę jako Vulpix. W końcu z instrukcji obsługi dowiedziałam się o tym, że mogę być tym pokemonem. Muszę być Vulpixem i nie akceptuje innych.

Odpowiedziałam szczerze na pytania. Pytania wydawały się nie mieć końca. Miałam dość i czekałam tylko na koniec tej ankiety. W końcu się skończyła. Wstrzymałam oddech i czekałam na wynik jakim pokemonem jestem. Modliłam się, żeby to był vulpix. Okazało się, że jestem...

Byłam Squirtlem.

"Ohyda!! Squirtle?!" Bez wahania zresetowałam moje DS. Pominęłam intro nie zatrzymując się i podziwiać sztukę. Od razu przeszłam do Quizu. Znowu szczerze odpowiadałam na pytania wierząc, ze wcześniej wkradł się błąd. Po prostu musiałam być Vulpixem. Nie było możliwości bym była czymś innym. Wynikiem tego testu był...

To nadal był Squirtle.

"W tej grze musi być jakiś błąd." Wmawiałam to sobie. Zresetowałam moje DS jeszcze raz i od razu quiz. Tym razem jednak odpowiem na pytania losowo. Zobaczymy czy tym razem dostanę Squirtla. Uśmiechnęłam się jak wariatka, kiedy wymyśliłam ten plan. Nie dbałam teraz o uzyskanie Vulpixa. Mógł to być nawet Eevee. Odpowiedziałam losowo na pytania i czekałam na wynik.

Squirtle.

"Zapomnij o tym." Wyłączyłam moje DS. To było nie w porządku. Kiedy w końcu miałam grę o, której tak długo marzyłam i zagrać moim ulubionym pokemonem to nie. Musze grać brzydkim, okropnym, głupim żółwiem. Nie zamierzałam się jednak tak łatwo poddać. To musi być Vulpix. Choćby nie wiem co. Zaczęłam myśleć, jak mogę zdobyć Vulpixa. Nagle mnie olśniło.

"O tak. Jaką jestem idiotką" Pomyślałam sobie. Podbiegłam do komputera. Na szczęście zostawiłam go włączonego. Otworzyłam przeglądarkę internetową i wpisałam adres google.
"Ok. Jak dostać Vulpixa w Pokemon Pokemon Mystery Dungeon: Explorers of Sky..." Mówiłam powoli dokładnie wymawiając każde słowo. "Enter!" Krzyknęłam gdy skończyłam pisać. Szybko nacisnęłam klawisz. Kliknęłam na pierwszy wyszukany wynik. "Podaj do tych pytań podane odpowiedzi, a dostaniesz Vulpixa". Westchnęłam z ulga i przeczytałam post.

Wróciłam do łóżka na którym leżała moja konsola. Z korytarza dobiegł mnie głos rodziców "Kochanie. Wracamy do miasta bo ktoś zapomniał o czymś." "Przecież powiedziałem przepraszam" Usprawiedliwił się tata. "Wrócimy za godzinę albo dwie. Dasz sobie radę?" Zapytała mnie. "Jasne. Wszystko będzie dobrze." Odpowiedziałam i moja uwaga znowu skupiła się na grze.

"Ok. Czas na małą zmianę" Powiedziałam. Usłyszałam jak drzwi się zamykają, ale nie zwróciłam na to uwagi. W tym momencie asteroida mogła by zderzyć się z ziemią, a ja bym tego nawet nie zauważyła. Byłam zbyt skoncentrowana na odpowiedziach.

W końcu skończyłam odpowiadać na pytania i czekałam na wyniki. W końcu pojawiło się okienko z Vulpixem "Tak, TAK!!" Krzyknęłam triumfalnie.

Przeszłam do kolejnej części by wybrać mojego partnera i nawet wiedziałam kogo wybiorę. Wybrałam męskiego Shinxa. Nazwałam do Shadow na cześć mojego Luxray z Pokemon Diamond.

Ekran zrobił się czarny. Przez głowę przeszła mi myśl, ze coś jest nie tak. Nie miałam pojęcia co się stało. Byłam zaskoczona tym, że tak nagle zrobił się czarny. Chciałam być zaskoczona i nie wiedziałam co się ma wydarzyć podczas gry.

I to jak cholera.

Ekran pozostawał czarny przez parę minut. Po tym ekran zaczął śnieżyć tak jak telewizor kiedy nie łapie żadnej stacji. "Głupie stare DS. Musze pójść do taty i poprosić by kupił mi nowe" Po tych słowach gra się zaczęła. Piszczałam jak małe dziecko gdy scena się ładowała.

Świeciło słońce, a moja Vulpix leżała na plaży. Nagle mój oddech uwiązł mi w gardle. Leżała w małej kałuży krwi, która stopniowa robiła się większa. Kiedy się przyjrzałam zauważyłam, że miała mnóstwo siniaków i zadrapań.

Nie wiedziałam jak ma zareagować. Patrzyłam się na ekran. Byłam w szoku. I nagle pojawił się napis "Tak! Pokemon zdobył następny poziom" Zignorowałam tą informację. Chciałam wiedzieć co będzie dalej.

Mijały minuty. Myślałam, że gra zaraz pokaże filmik ale myliłam się. Nacisnęłam jeden z przycisków, ale nic się nie stało. Naciskałam inne z tym samym skutkiem. Moja cierpliwość pomału się kończyła.

Nagle Shinx pomału wchodził w obraz. To pewnie był mój partner - Shadow. Jednak jego kolory było inne. Nie był taki jak normalny Shinx. Był biało-czarny. "Whoa....Mój partner ma ciekawe kolory." Czekałam na to co ma się wydarzyć.

Na ekranie pojawiło się pole tekstowe Shadow'a. " Przysięgam. Słyszałem, że to gdzieś tutaj... Nie, Nie. Teraz to nie ważne..." Kiedy zobaczył moją Vulpix i przeżył szok, podbiegł do niej. Stał nad nią kilka sekund. "Więc, co Shadow chce zrobić?" Zastanawiałam się.

Nagle na Shadow pojawiła się iskra. Pojawiło się kolejne okienko tekstowe." Zabij ją i stań się sprawiedliwy, zabij ją i stań się sprawiedliwym, zabij ją i stań się sprawiedliwym..." Powtarzał cały czas tą kwestię gromadząc ładunek elektryczny. Śmierć i krew w Pokemonach...? "W porządku.." pomyślałam. Ale nic nie było w porządku.

W tym samym momencie Shadow przestał gromadzić energię i pokręcił głową. Pole tekstowe znowu się pokazało "Nie, nie mogę jej zabić... Ale musi być inny sposób....Zabije ją i będzie po wszystkim z....Ale nie mogę...Zabij ją" Potrząsała głową raz po raz. Wyglądało to jakby jego dobra i zła strona walczyła ze sobą. Zaczął ciągnąć moją Vulpix zostawiając za sobą ślady krwi.

Gdy ekran pokazał kolejną scenę moja Vulpix była sama w ciemnej jaskini. Ognisko obok mnie paliło się i rozświetlało pomieszczenie. Powoli wstała i przeciągnęła się, ale potem skrzywiła się i upadła z bólu drżąc.

Shadow wszedł do pomieszczenia i podszedł do liska. Stał nad nią i uświadomił sobie, że nie śpi. Pojawiło się pole tekstowe "Połóż się i nie ruszaj się, nie mów, nie rób żadnego dźwięku i oddychaj jak najciszej. Musisz być absolutnie nieruchoma inaczej oboje pożałujemy." Moja Vulpix przestała się trząść. Ciekawe o co mu chodzi? "I.. przepraszam... Tylko proszę nie ruszaj się... Proszę" Potrząsnął głową. "Powiedz mi swoje imię. Powiedz je szeptem. Teraz. Proszę niech to będzie ktoś inny, ktoś inny, ktoś inny..."

Na ekranie pojawił się panel do pisania. Napisałam szybko imię. "Nareszcie..." Mruknął sam do siebie. Wpisałam imię Myra. Czułam się dumna z siebie, że sama wymyśliłam tak ładne imię. Nawet jeśli naprawdę takiego imienia nie ma. Nie obchodziło mnie to. Ekran zaczął blaknąć i nagle znów śnieżenie na ekranie. Pozostał dłużej niż wcześniej. Tak, definitywnie muszę mieć nowe DS. W końcu się skończył i znowu widziałam jaskinię.

Myra przechyliła głowę i wyszeptała Shinxowi swoje imię. Odskoczył do tyłu w szoku. "Myr-" Szybko się zatrzymał i odzyskał nad sobą kontrolę. Pokręcił głową. "Nie powinienem robić sobie nadziei." Kiedy przyglądałam się tej scenie wydawało mi się, że płacze. Stał tam i patrzył przez chwilę na Myrę.

Nagle otworzyła usta by powiedzieć coś, ale Shadow szybko ją zamknął. "Mówiłem byś się nie odzywała". Myra znów zaczęła się trząść jakby miała zaraz płakać. "Nie ruszaj się, proszę, usłyszy nas... STOP". Wystrzelił piorun w Myrę, ale pocisk jej nie trafił. Nadal stała jak skała.

Patrzył na nią przez minutę, jakby chciał sprawdzić czy znowu się nie poruszy. Następnie usiadł. Wyglądał jakby był na granicy płaczu, "Posłuchaj mnie... Jeśli chcesz żyć, to słuchaj...". Nagle wstał. "Usłyszała". Teraz wyglądał na zmartwionego. "Nie wie, że tu jesteś, ale jest podejrzliwa... Zostań tu. Muszę z nią pogadać." Poszedł dalej, kiedy był końcu ekranu odwrócił się do Vulpix'a. "Lepiej nie ruszaj się stąd beze mnie." Wyszedł i zostawił moją postać samą.

Bałam się nacisnąć jakikolwiek przycisk ze strachu, że Myra się poruszy. Bałam się, że stanie cię coś złego.Shadow wydawał się poważny gdy mówił o niej. Zaczęłam się nudzić po kilku minutach, bo nic się nie działo. Chyba coś miałam zrobić, ale nie wiedziałam co. I wtedy zrozumiałam, że mogę nacisnąć przycisk "Start" bo to jedyna możliwa opcja.

Wybrałam opcje ekwipunku. Chciałam zobaczyć czy coś posiada. Miała tylko jeden przedmiot. Łańcuch. Wybrałam go i zobaczyłam info o tym przedmiocie " Znalazłaś łańcuch zaciśnięty na twoim gardle. Nie pamiętasz skąd go masz i nie możesz go zdjąć." Nie mogłam zrobić nic więc przestałam się tą grą ekscytować. Przejrzałam wszystko w opcjach, ale nie było w nich nic interesującego.

Kiedy wyszłam z menu byłam znowu w jaskini. Myra zamknęła oczy i ekran powoli zaczął się robić czarny. Kiedy ekran był czarny pojawiło się okienko tekstowe bez ikony "???: Wspaniała miłość" Zdziwiona, nacisnęłam przycisk A, "???: Cz-cześć... T-Ty wydajesz się być w d-dobrym humorze" "???:Cicho. Wiesz dobrze dlaczego" "???: Zrobię to." Myślałam, że to rozmowa dwóch osób, ale nie byłam pewna o czym mówili.

"???:Nie bądź głupi, dobrze wiesz dlaczego.
???: N-Nie wiem.
???: Jest tutaj. Nie wyczuwasz jej obecności..?
???: O-O tak. T-To... Tak, miałem wyczuć jej-
???: Jesteś ostatnio aktywny.
???: Uhhh... Tak.
???: Czekam kochanie.
???: Uhm... I-myślałem, że ją znalazłem, al-
???: Odeszła do ciebie, prawda?
???: Eeeee....Tak. Próbowałem ją gonić, ale uciekła.
???: W porządku. Przynajmniej wiemy, że jest gdzieś tutaj.
???: Tak, następnym razem...
???: Czy coś cię niepokoi?
???: Co?....Dlaczego uważasz, że...?
???: Kochanie, to dobrze, że uciekła. Nie jestem zła. Tylko pamiętaj by ją zabić. Wykończ ją. Pokaż temu szczurowi jak ukradła mi życie.
???: D-Dobrze...Pokażę.
???: Jesteś cudowny. Będziemy mogli żyć normalnie, tak jak mieliśmy...
???: T-Tak.
???: ..Ona tu jest.
???: Co? Tak, wiemy, że tu jest.
???: Ona jest w lochach.
???: Co?... O-Ona jest... N-Nie ignorujmy tej-
???: Kochanie...
???: Co jest?
???: N-Nie pozwól jej mnie znaleźć... Z-Zabij ją... Proszę.
???: Tak zrobię.
???: Zabij ją. Dla nas... Proszę.
???: Zrobię to. Obiecuje.
???: Dziękuję... Kochanie.
???: Miłość...
???: Co?
???: Nic. Myślałem o czymś. Musze iść.
???: Nie daj się zabić.
???: Nic mi nie będzie. Miłość...Miłość.

Ostatnie okienko zniknęło i ekran pokazał Vulpix. Stała w środku lochu, więc poszłam krok naprzód i w tył. Nic się nie stało. "W porządku. Miałam faktycznie się ruszać. Jest w porządku. Naprawdę mogę się ruszać. To cud..." Po chwili atmosfera w lochu się zmieniła. Po pierwsze: Nie było muzyki, po drugie: ściany i podłoga jaskini była biała z lekkim odcieniem różu. Chodziłam chwilę i znalazłam w końcu schody.

Kiedy dotarłam na pięto, różowy odcień stał się nieco mocniejszy. Po zrobieniu kilku kroków zobaczyłam plamy krwi na podłodze, a obok czaszkę. "Tak" Szepnęłam do siebie. Cieszyłam się gra nadal będzie miała ten mroczny motyw. Kilka kroków dalej i znalazłam kolejne czaszki i krew przy następnych schodach.

Poszłam na kolejne piętro. Różowy odcień znowu był ciemniejszy. Kiedy chodziłam znajdywałam coraz więcej czaszek i plam krwi niż wcześniej. Lekko mnie to zszokowało. W jednym z pomieszczeń znalazłam łańcuch i kajdanki na stole. W innym było jeszcze więcej narzędzi tortur. Czułam się nieswojo. To było zbyt drastyczne jak na Pokemony. Mimo to nadal przechodziłam kolejne piętra.

Na kolejnym piętrze różowy zaczął przekształcać się na szarawo-różowy. Jeszcze więcej czaszek, krwi i narzędzi tortur. Zobaczyłam również Rattatę idącą w moją stronę. Był biało-szary i wyglądał jakby kulał bo robił kilka kroków i się zatrzymywał. Moja vulpix wyglądała jakby była w szoku. Szybko podbiegła do niego. Zaczęłam z nim walczyć. Myślałam, że ta walka będzie szybka, ale myliłam się bo musiałam trzynaście razy uderzyć zanim zemdlał.

Na szczęście nie było wiele pokemonów na tym piętrze. Środowisko robiło się coraz bardziej makabryczne. Szybko znalazłam stolik na którym leżało mnóstwo noży. Naprawdę dziwnie się czułam widząc to."Ok.. Myślę, że to idzie za daleko" Drżałam jak osika. Starałam się uspokoić mówiąc sobie, że czaszki i krew to nic takiego. Jednak pomału to przestało przypominać normalne pokemony.

Zauważyłam coś. Mogłam teraz słyszeć bicie serca jako muzyki. Było słabe lecz zdecydowane. Była tez długo przerwa po każdym impulsie. Jednak starałam się skupić na grze, a nie na odgłosach bicia czyjegoś serca.

Powoli przemierzałam resztę pięter. Każde było jeszcze gorsze od poprzedniego. Ściany były teraz naprawdę szare. Bicie serca było szybsze i głośniejsze z każdym piętrem. Zwłoki Pokemonów zaśmiecały podłogę, czaszki i szkielety z kawałami mięsa nadal leżały na ziemi, narzędzi tortur było mnóstwo, a krew była praktycznie wszędzie. Spotkałam jeszcze kilka szarych pokemonów i wyglądały one gorzej niż ostatnio.

Czułam się jakbym miała zaraz zemdleć, ale udało mi się wytrwać do ostatniego piętra. Ekran znowu zaczął śnieżyć. Trwało to minutę nim gra wróciła do normy. Zaczęłam podejrzewać, że to coś więcej niż tylko usterki mojej konsoli.

Poziom się załadował. Ściany i podłogi były ciemno czerwone jakby zalane krwią. Bicia serca nie było. Muzyki też. Myra ruszyła naprzód bez mojej pomocy. Nagle pojawiło się pole tekstowe bez ikonki pokemona. "???: Kochanie... To t-ty...?" Myra poszła kilka kroków do przodu, potem odskoczyła w szoku. Coś było poza ekranem. Po chwili szła naprzód, ostrożnie robiąc każdy ruch.

To co zobaczyłam odebrało mi oddech. Pobity i zakrwawiony Squirtle był przybity do ściany. Części na jego skórze były oderwane pokazując kawałki mięśni. Jego oczy były wyrwane. Zostały tylko czarne, puste oczodoły. "???: M-Mów do mnie...P-Proszę, kochanie, p-powiedz coś..."

Myra znowu zrobiła kilka kroków, po czym odwróciła się i uciekła. Jednak nie udało się jej to do końca bo wpadła na Shadow. Popatrzyli na siebie kilka chwil i pojawiło się pole tekstowe Shinxa. 'Shadow: M-Myra..." Zapadła cisza. "Ty IDIOTO!!" Spojrzał na mnie wściekły jakby miał zamiar się rzucić na Vulpix i rozerwać ją na strzępy. "???:C-Co?! J-Jest tu...?! Z-Zabij ją. Zabij ją teraz!"

Shadow zaczął ładować elektryczny atak. Myra drgnęła i cofnęła się o krok. Światło z energii elektrycznej po woli stało się coraz większe i jaśniejsze tak bardzo, że trudno było patrzeć na ekran DS. Shadow nagle przestał ładować atak. "???: K-Kochanie... Co ty robisz... Zabij ją w tej chwili zanim ona zniszczy nas!!"

"Shadow: Nie mogę" Popatrzył smutno ze zrezygnowaniem.
"Shadow: Nie mogę jej zabić.
???: D-Dlaczego? Dlaczego nie możesz jej zabić? K-Kochanie, otrząśnij się z tego proszę! Wykończ ją, dając nam życie, które kiedyś wiedliśmy.
Shadow: Nie.
???: ...Nie?
Shadow: Nigdy nie wrócimy do przeszłości.
???: Co ty gadasz? Wystarczy, że ją zabijesz i będzie po wszystkim. Będzie normalnie, tak jak kiedyś, jak-
Shadow: Nie kocham cię.
???: ...Co-
Shadow: J-Ja cie nienawidzę. T-Ty sadystyczny potworze. N-Nigdy nie będzie dobrze. J-Ja...Kocham Myrę. "

Nastąpiła długa pauza, najdłuższa do tej pory. Gapiłam się na ekran nie wiedząc czego mam się jeszcze spodziewać. Minęło kilka minut. Naciskałam przyciski, ale to nie nie dawało. Ekran zrobił się czarny.

Po chwili na ekran znowu śnieżył. Jednak to było chwilowe i wróciłam do gry. Pojawiło się okienko tekstowe."Shadow: N-Nie. Zabij ją zanim ona" Nie mogłam dalej przeczytać dialogu przez kolejne zaśnieżenie ekranu. Byłam wściekła i miałam dość tego obrazu. Nagle ekran zrobił się czarny.

Nastała mała pauza. Nagle hałas wydobył się z głośników. Brzmiał jak odgłos tłuczonego szkła. Prawie upuściłam konsolkę na ziemię. Starałam się uspokoić. "Jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze". Mówiłam to w kółko dopóki nie poczułam się lepiej. To była najbardziej emocjonalna i nerwowa gra w jaką kiedykolwiek grałam.

Spojrzałam na ekran, ale nadal był czarny. Czekałam, aż znowu coś się pojawi na ekranie. Śnieżenie na ekranie co chwila przerywało się, pokazywał się pole tekstowe i śnieżenie zakłócało odczytanie ich. Byłam przygotowana na to co miało się wydarzyć. Myślałam, że już nic nie jest w stanie mnie zszokować. Pomimo tego co zobaczyłam sprawiło, że zaczęłam krzyczeć.

To Squirtle na środku ekranu. Wyglądał inaczej niż normalny Squirtle. Jego ciało było całkowicie poszarpane, w niektórych miejsca było widać mięso i kości. Było też widać różne narządy wewnętrzne. Krew wylewała się z jego ciała strumieniami. Skorupa była popękana i sączyła się z niej okropna, bulgocząca, zielona maź. Miał małe, czerwone oczy zamiast pustych oczodołów. Kawałek głowy był oderwany pokazując jego różowy, pulsujący mózg. Miał ostre zęby, a jego uśmiech rozciągał się do krawędzi twarzy.

Ale najgorszy był ogon. Był długi i rozdarty jak reszta jego ciała. Koniec był zakręcony i "trzymał" nim nóż. To był jeden z głównych powodów dla którego krzyczałam. Bałam się noży. Po chwili obraz ten znikł z ekranu zostawiając czarny ekran.

I m not finished with you yet by aquabat9-d3dmjuc


Po chwili Mya pojawiła się w ciemnej, szarej jaskini z martwymi pokemonami. Leżały porozrzucane na ziemi. Wszystko było w odcieniach czerwieni i szarości z wyjątkiem krwi i Vulpixa. Byłam naprawdę chora od tego. "Mam tego dość. Nie muszę grac w to gówno" Nacisnęłam przycisk zasilania i myślałam, że mam ten problem z głowy. Jednak okazało się, że nie. Gra nie chciała się wyłączyć.

"???: Jeszcze z tobą nie skończyłam" Odbiło mi teraz zupełnie. Nie wiedziałam jak zareagować. Mogłam tylko wyrzucić konsolkę, ale coś mówiło mi by grać dalej. Myra zrobiła jeden krok i nagle trupy zaczęły wstać. Jeden z nich to był Marill Zombie, inny to zombie Poochyena. Wkrótce wokół Vulpix pojawiło się kilka zombie.

"???: To cię zajmie na jakiś czas" No....to jest pewne. Jeden z zombie mnie uderzył i były to dość duże obrażenia. Po kilku minutach ostatni zombie padł, a zdrowie Myry było bliskie zera. Uciekłam Myrą z tego piętra by kolejni zombie nie powstali. Zamiast kolejnego piętra ekran zrobił się czarny i zaczęło pojawiać się okienko tekstowe.

"Shadow: C-Czemu to robisz?!
???: Chce cie zapytać o jedną rzecz...Kochanie.
Shadow: Co mogę zrobić?! Myra nie zasłużyła na to-
???: Ukradła moje życie, moje przeznaczenie, zastąpiła mnie i wtedy ukradła mi ciebie... Ona zasługuje na każdy rodzaj tortur.
Shadow: ...M-Może twoje przeznaczenie może zostać zmienione-
???: Nie. Ono się nie zmieni. Zostało zniszczone. Miałam stać się bohaterką, ty moim partnerem, ale wtedy ona przyszłą i zmasakrowało to wszystko...
Shadow: Może miała być bohaterem po tym wszystkim, a ty-
???: Miałam być bohaterką, miałam iść szukać przygód z tobą. A ona ukradła to wszystko... Ale nie ma tak łatwo... nie miało być tak łatwo.
Shadow: ...Ja-
???: Miałeś ją zabić i wszystko by wróciło do normy. Wszystko by było spokojne i normalne... Zrozum, że mam rację-
Shadow: Nigdy nie miałaś racji! Nienawidzę cię, ale kocham Myrę-
???: Kochasz coś co nigdy nie istniało!! Nie powinno jej tu być, Nie powinna być prawdziwa, ona nie jest prawdziwa-
Shadow: Ja-
???: O-ona ma to co ja chciałam... Wszystko czym miałam być... Zbiór marzeń i snów, które nigdy się nie spełnią i nigdy nie będą realne.
Shadow: ...
???: Ale ty nie zaakceptowałeś tego kim jestem. Nie jestem zbyt dobra dla ciebie.. Ja jestem tą prawdziwą, jedyną w potrzebie, która woła o pomoc... Ale ty uległeś jej i zostawiłeś mnie...
Shadow: ...
???: Teraz przemieniłam się w tą...rzecz. Jestem własnym koszmarem. Nie chciałam tym być. Ty przemieniłeś mnie w to okropne stworzenie i teraz nie możemy tego cofnąć...
Shadow: ...
???: Więc, co masz do powiedzenia..?
Shadow: ...Przepraszam.
???: Przepraszam, tak? Więc-
Shadow: Ale ja wciąż kocham Myrę.
???: ...
Shadow: ...J-
???: Nie wierzę ci. Jesteś zachłannym demonem.
Shadow: Nie ja tu jestem demonem-
???: Tak, jesteś nim. Nie możesz patrzeć na moje wady. Zamiast zaakceptować mnie taką jaką jestem to ty mnie porzucasz dla kogoś, kim nie jestem.
Shadow: J-
???: Mam tego dość. Próbowałam przemówić ci do rozsądku. Ma uszkodzone myśli, których nie da się naprawić.
Shadow: C-Co?!-
???: Jeśli muszę zabrać jej życie, zrobię to. Poderżnę jej gardło i rozerwę ją na strzępy. Zobaczysz, że była nikim i wrócisz do mnie. Wszystko będzie w porządku.
Shadow: Nie, nie waż się-
???: Będzie dobrze... Będzie dobrze... Na pewno będzie dobrze...
Shadow: Nie!-"

Na ekranie zaczęło śnieżyć i po kilku sekundach zniknęło. Po tym ekran stał się czarny tak jak oczekiwałam i przeszedł prosto do Vulpix, która stała na solidnej, białej platformie z czarnym tłem. Nie było wogóle dźwięku. Poszłam kilka kroków, ale nic się nie stało. Nacisnęłam każdy przycisk, przejrzałam każdą opcję, ale nadal nic się nie działo. Minęło kilka minut...Nadal nic. Nie wiedziałam co teraz robić. Czekałam pięć, dziesięć, piętnaście minut i nic.

Weschnęłam i odłożyłam moje DS zostawiając je włączone. Usiadłam na brzegu łóżka i zastanawiałam się co zrobić.

Już miałam wstać i wyjść z pokoju, gdy z mojego DS wydobył się hałas. Był to pisk. Wzięłam je do ręki sprawdzić czy coś się zmieniło, ale Myra była cały czas w tym samym miejscu. Hałas znowu wydobył się z głośników. Poszłam kilka kroków moją postacią, ale nadal nic się nie działo. Po raz trzeci usłyszałam pisk.

Spojrzałam znowu na ekran i zobaczyłam, że za Myrą stoi Shadow. Nie zauważyłam go wcześniej. Pojawiło się okienko tekstowe z ikoną pokemona. "Shadow: ...To nie ma sensu." Elektryczne iskry zaczęły pojawiać się na jego łapach. Myra zrobiła krok w tył. "Shadow: Proszę, zostań jeszcze..." Energia elektryczna na jego ciele wzrosła lekko mnie oślepiając. Zaczęłam się bać gdy moja vulpix miała zostać uderzona przez piorun. "Shadow: To powinno wystarczyć by zabić was o-"

Elektryczność z jego ciała nagle zniknęła. Shadow drgnął, a potem upadł na ziemię. Krew zaczeła się pojawiać wokół niego. Myra spojrzała na mnie ze strachem i podbiegła do niego. Obraz się polepszył i zobaczyłam co się dokładnie stało. Prawie zwymiotowałam przez to co zobaczyłam. Shadow był przecięty na pół. W tej samej chwili pojawiała się scena w której Shadow podnosi głowę i mówi "Shadow: H-ha... W-Wyględa na to, że... zawiodłem" Upadł na ziemię i już więcej się nie poruszył.
Pokemon explorers of death by azailiathefox-d3busts


"???: Strata czasu czyż nie?" Znowu to pole tekstowe. Myra spojrzała zszokowana i zaczęła się rozglądać. "???: Gdyby tylko pozbył się tej swojej chciwość to może wtedy by się nic nie stało, ale to się chyba musiało stać" Zapadła cisza. "???: Gotowa by do niego dołączyć?" Myra zadrżała.

Co chwila był błysk na ekranie. Jakbym przeglądała osobno każdą klatkę filmu. Myra została popchnięta do tyłu. Okazało się, że na jej ciele były nacięcia i krew tryskała z jej ran. Była ciężko ranna i z trudem oddychała. Kolejny "klip" pokazał nóż osadzony w czole. Zachwiała się i po chwili przewróciła na bok nieruchomo leżąc. Znowu pojawiło się pole tekstowe "???: Trzeba było zaakceptować to kim jesteś."

Minęło kilka minut, ale nic się nie stało. Ekran na moim DS poczerwieniał. Po kilku minutach zniknął i została tylko czerń. Na nim pojawił się tekst "Nie jesteś martwy i nigdy nie będziesz" Pauza. Czekałam "Miej przyjemne sny" Moje DS wyłączyło się.

Odłożyłam konsolkę i starałam się to wszystko poukładać w myślach. Weschnęłam. Naciągnełam na siebie koc. Byłam bardzo zmęczona tym co się stało. Po chwili zamknęłam oczy i zapadłam w głeboki sen.

***

Obudziłam się w środku nocy z krzykiem. Po chwii zaczełam dochodzić do siebie. Pot lał się z mojego czoła i czułam wielki strach którego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Starałam się normalnie oddychać, ale nie było to łatwe.

Usiadłam na łóżku przez kilka minut, próbując zebrać się w sobie. Ostatecznie wszystko wróciło do normy i przestałam się pocić. Mimo to wciąż miałam dreszcze, a strach nie odszedł. Bałam się myśleć o koszmarze, który miałam, ale starałam się o nim zapomnieć. Cokolwiek to było spowodowało, że obudziłam się z krzykiem. Postanowiłam o tym zapomnieć. To byłoby najlepsze wyjście.

Poczekałam chwilę by horror mnie zostawił, ale bez względu na to jak sobie to tłumaczyłam, że to tylko zły sen to czułam, że coś się jednak nie tak. Westchnęłam i starałam się zasnąć ponownie. Chciałam wrócić do krainy sennych marzeń i być w nim dopóki nie nastanie ranek. Wraz z nim na pewno wszystko będzie dobrze.

Ale nie mogłam ponownie zasnąć. Leżałam tak przez kilka minut. Minęło pół godziny. Potem godzina. Nie ważne jak długo leżałam to i tak nie mogłam spać. Strach stawał się coraz większy. Usiadłam na łóżku. Postawiłam nogi na podłodze i coś mi mówiło by wyjść z mojego pokoju.

Jednak bałam się ruszyć. Cały czas czułam niepokój. "To jest po prostu głupie... Wszystko jest w porządku..." Powiedziałam do siebie i próbowałam się uspokoić, ale nie mogłam. Po chwili wyszłam z pokoju.

Udałam się do kuchni nie wiedząc tak naprawdę czemu tam idę. Zdałam sobie sprawę, że coś dziwnego się dzieję jak weszłam do salonu. Dlaczego moi rodzice nie obudzili się jak krzyczałam? Powinni być już w domu..." Nikogo nie było w domu oprócz mnie. Wszystko wydawało się ciemniejsze i straszniejsze.

Kiedy znowu weszłam do kuchni poczułam się gorzej. Stawiałam nierówno kroki i czułam się jakby mój świat legł z gruzach. Usiadłam przy stole i starałam się opanować ten nieregularny oddech. Koszmar, który mi się przyśnił wracał, ale pokręciłam głową by o nim nie myśleć.

Kap, kap

Natychmiast wstałam. Byłam jeszcze oszołomiona, ale zaczęłam szukać źródła tego dźwięku. Znalazłam je pod umywalką. Wszystko jednak co widziałam było zamazane. Zamknęłam oczy i ponownie je otworzyłam. Wrzasnęłam.

Mój pies wisiał na krawędzi zlewu. Miał rozcięte gardło i krew kapała z szyi na podłogę. Jej boki zostały rozciete. Widać było mięso i kości, a serce było na wierzchu. Cały zlew to był cholerny krwawy bałagan.

Mój wrzask przerwało coś co wbiło mi się w plecy. Stałam tak jak zamrożona. Po chwili powoli opadłam na kolana. Coś ostrego zostało wyjęte z pleców, a krew ciekła z mojej świeżej rany. Zanim zdążyłam zareagować znowu zosrałam pchięta nożem. Kilka razy.

Zanim się zorientowałam byłam na podłodze, płacząc i błagając napastnika o to by przestał. Ból był nie do zniesienia. Starałam się powoli usiąść, ale zanim to zrobiłam poczułam przeszywając ból głowy. Zaczęłam tracić przytomność. Zanim jednak ogarnęła mnie ciemność, usłyszałam ledwo słyszalne słowa "Trzeba było zaakceptować to, kim jesteś"

***

Zobaczyłam jasne, białe światło. Wyciągnełam do niego rękę. Robiło się coraz jaśniej i jaśniej, a potem zaczęło znikać. Łzy zaczęły spływać mi po twarzy. Krzyczałam, wymachując rękami starając się biec do niego, ale ono było coraz dalej i dalej. Wkrótce znowu znalazłam się w ciemnościach. Na próżno czekałam, aż wróci. Nic się nie stało.

***

Obudziłam się w środku nocy krzycząc. Moje myśli chaotycznie poruszały się w mojej głowie. Pociłam się i bałam. Naprawdę się bałam. Po kilku minutach zaczęłam się uspokajać. Przełknęłam ślinę i próbowałam się skupić na tym, co się dzieje.

Sądziłam, że przed chwilą miałam koszmar. Próbowałam sobie przypomnieć co to było, ale nie mogłam nic sobie przypomnieć. To było okropne. To coś sprawiło, że obudziłam się z krzykiem. Nie chciałam już tego pamiętać. W końcu wróciłam do normy. Jednak jeszcze przez parę minut miałam dreszcze.

Ale ten okropny koszmar nie chciał mnie opuścić.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki