FANDOM


Niedawno przeprowadziłam się z rodzicami do nowego domu, z daleka od centrum miasta i nieopodal pobliskiego lasu. Kiedyś mieszkała tu starsza pani, która zajmowała się tworzeniem porcelanowych lalek, zmarła jednak jakiś czas temu, zostawiając w mieszkaniu swoje wyroby. Zawsze fascynowały mnie laleczki z porcelany, miałam nawet jedną w dzieciństwie.

Los chciał, że w moim nowym pokoju znajdowały się drzwi prowadzące do pracowni kobieciny. Były zamknięte na kłódkę i do połowy zakryte przez moją szafę. Można by powiedzieć, że w jakiś sposób budziły uczucie strachu. W domu znajdowała się mała biblioteczka, w której to najczęściej można było mnie znaleźć. Ku mojemu zdziwieniu było tam bardzo dużo książek związanych z medycyną. Były też oczywiście te o modelarstwie. Postanowiłam zagłębić się w lekturę tych drugich. Czas spędzony na czytaniu upłynął mi niemiłosiernie szybko, postanowiłam położyć się spać. Moi rodzice już spali, więc cichutko udałam się do siebie. Wślizgnęłam się pod koc i leżałam patrząc na sufit. Coś nie dawało mi spać, a nierównomierne tykanie zegara doprowadzało mnie do istnego szału. Wtem coś zagłuszyło dźwięk irytującej maszyny. Podskoczyłam na łóżku jak oparzona. Drapanie dochodziło zza starych dębowych drzwi, które niegdyś służyły za wejście do pracowni. Serce prawie wyskoczyło mi z piersi, a ciało zalał zimny pot. Gdybym mogła uciec to na pewno bym tak uczyniła, jednak nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Dźwięk przybrał na sile jakby nie jedna, a kilka osób drapało w drzwi. Wstałam i chwiejnym krokiem podeszłam do wyjścia. Zdawało mi się, że ktoś krzyczy, co chwilę dławiąc się płaczem. Ktoś zaczął uderzać w drzwi z całej siły. Usłyszałam skrzypienie. Drzwi się otworzyły i coś z nich wypełzało. Na nadgarstkach i łokciach miała nacięcia i szwy, na kolanach i kostkach również. Jej twarz była niczym jak u laleczki. Małe, niebieskie oczka, usta wygięte w wiecznym uśmiechu i blada, nieskazitelna cera. Pełzła w moją stronę jak larwa. Po jej ciele chodziły pająki i glizdy, wchodziły jej do oczu, po czym wychodziły przez usta. Zaczęłam krzyczeć.

Rano obudziłam się w sypialni rodziców. Powiedzieli, że zaczęłam krzyczeć, a oni znaleźli mnie nieprzytomną. Próbowałam przemyśleć to, co stało się wczoraj w nocy. Rodzice jechali dziś na zakupy, więc miałam trochę czasu na przeszukanie domu. Postanowiłam zacząć od biblioteczki. Wyjęłam wszystkie książki o medycynie jakie znalazłam. Była tam też koperta podpisana "do przyszłych lokatorów". W jej środku znajdował się mały kluczyk. Oczywiście! To był zapewne klucz to drzwi pracowni! Chociaż chciałam jak najszybciej zakończyć sprawę bez wyjaśnień, musiałam, po prostu musiałam, dowiedzieć się o co chodzi. Jak już wcześniej wspomniałam, znalazłam książki, a dokładnie siedem. W kilku z nich były zaznaczone strony. Przejrzałam je szybko, nie miałam czasu czytać ich wszystkich. Były to części o operacjach, to jest wycinaniu organów, amputowaniu kończyn i tak dalej. Nie są to chyba rzeczy potrzebne lalkarce, prawda? Wzięłam kluczyk i zostawiając książki na biurku pobiegłam do siebie. Drzwiczki były do połowy zakryte przez szafę, tak więc musiałam ją przesunąć. Rozwiązanie tajemnicy stało przede mną otworem. Miałam dowiedzieć się całej prawdy, spanikowałam. Stałam przed drzwiami przypominając sobie poprzednią noc. Strach opanował moje ciało. W końcu się poruszyłam i przekręciłam kluczyk w zamku. Drzwi zaskrzypiały i otworzyły się powoli.

W środku było strasznie ciemno, a od kurzu kręciło mi się w nosie. Po omacku znalazłam włącznik. Kobieta musiała umrzeć całkiem niedawno, ponieważ światło wciąż działało. Dopiero po chwili zauważyłam jak wygląda miejsce, w którym się znajduję. W środku pomieszczenia znajdował się stół z pasami na rogach (prawdopodobnie do zapoznania rąk i nóg), na prawej ścianie znajdowały się większe narzędzia i liny, a na małym stolikiu pod jedną ze ścian były mniejsze noże i ostre narzędzia. W lewym rogu pokoju umieszczony był piecyk. Kiedy obróciłam głowę w lewą stronę, ledwo dawałam radę zatrzymać cofające się śniadanie. Do sufitu przyczepione były nagie, dziewczęce ciała. Ich twarze były sztuczne, niczym maski. Czerwone, malutkie usteczka, błękitne oczęta i złote loki spływające im po ramionach. Tułowia martwych już dziewczynek były w ciężkim stanie. Miały amputowane piersi, a narządy rozrodcze były całkowicie pozaszywane z lekarską, wręcz, precyzją, co było dosyć zaskakujące jak na zwyczajną lalkarkę. Na łokciach, nadgarstkach, kolanach i kostkach miały te same zaszycia jak istota z wczoraj. Jeszcze jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Krew na narzędziach była świeża, tak samo jak ta kapiąca z ciał, a kobieta zmarła jakiś czas temu. Krew powinna ulec procesowi krzepnięcia, prawda?

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki