FANDOM


Slender.jpg

Fanart przedstawiający Slendermana.

Ten straszny dzień był pozornie spokojnym, pogodnym dniem, nie zapowiadającym żadnej tragedii... Razem z przyjacielem spędzaliśmy ten czas na robieniu różnych rzeczy. Byliśmy w parku i graliśmy w piłkę, do momentu, gdy zaczął zapadać zmrok. Postanowiliśmy wrócić do domu, lecz nagle zobaczyłem mojego przyjaciela na ziemi, po chwili sam upadłem. Obudziłem się wraz z nim w ciemnym miejscu, posiniaczony i bez sił. Musieliśmy zastanowić się jak uciec z tego mrocznego miejsca, dobrze, że miałem latarkę w komórce. Rozejrzeliśmy się przez kraty w oknie i zobaczyliśmy budynek. Pomyślałem, że są w nim ludzie, do których moglibyśmy zwrócić się o pomoc. Drzwi w pomieszczeniu, w którym nas uwięziono były drewniane oraz zamknięte na kilka spustów. Na stoliku leżała siekiera. Bez chwili zastanowienia wziąłem ją do ręki i je wybiłem. Budynek, który zobaczyliśmy wcześniej przez kraty w oknie, wyglądał niestety na opuszczony; stare spękane panele, pozrywana tapeta, przepalone żarówki, a co najdziwniejsze - ślady krwi. Wyglądała tak, jakby ktoś rozmazał ją swoimi palcami. Z początku wyglądało to na pionowe linie, ale po chwili ujrzałem coś niepokojącego - namalowanego człowieka z nieludzko długimi rękoma, bez twarzy. Miał na sobie gustowny garnitur z krawatem. Nie wiedziałem, o co w tym wszystkim chodzi, po chwili kumpel znalazł jakiś notatnik. Zaczęliśmy czytać:

"Nie mam pojęcia jak się tu znalazłem, ale muszę się stąd wydostać. Ten dom jest moim schronieniem, ale nie wiem na jak długo. Jest stary łatwo się tutaj dostać, boję się..."

Był to tylko początek, ale postanowiliśmy, że doczytamy resztę tekstu później. Ruszyliśmy dalej. Opuściliśmy obskurny budynek i przeszliśmy przez ciemny las, gdyż nie było innej, bezpieczniejszej drogi. W drodze potknąłem się o coś. Przedmiot okazał się być... zakrwawioną ludzką ręką. Wahałem się między ucieczką z tego przerażającego miejsca a wykopaniem napotkanych zwłok. Ciekawość i chęć zdobycia jakichkolwiek informacji wzięła górę. Wziąłem leżącą obok łopatę i zacząłem powoli wygrzebywać śmierdzące ciało z ziemi, co trochę zniechęciło mnie do dalszego poszukiwania. Okazało się, że to zmasakrowany mężczyzna. Miał przy sobie tylko latarkę, więc wziąłem ją w razie potrzeby. Dalsza droga okazała się gorsza, spotkaliśmy trzech, odrażających wisielców. Do jednego z nich była przyczepiona zakurzona kartka z napisem: "On cię widzi...". Coraz bardziej zacząłem się bać. Postanowiłem, że doczytam notatnik. Miałem nadzieję, że będą tam jakieś wskazówki.

"Nie mogę dalej uciekać, gonią mnie, człowiek w masce, potwór, a co najgorsze "ON" - ten, który nie ma oczu, ten, który nie ma twarzy! Stoi i się wpatruje, gdy na niego patrzę, wchodzę w trans, staram mu się nie dać opanować, ale już nie daję rady... Jeśli ktoś to czyta, niech lepiej ucieka, wyjście jest na..."

Dalej była już tylko krew, postanowiliśmy znaleźć wyjście z tego chorego miejsca, lecz nagle pojawił się gość z notatnika, wyciągnął rękę w naszą stronę, wraz z nim pojawiły się groźne, karykaturalne cienie. Rzucił się na mojego przyjaciela, ale ten odepchnął go. Zaczęliśmy uciekać, nasze oddechy były coraz cięższe, a serce z każdą sekundą biło mocniej. Telefon stracił zasięg. Cheeki Breeki. Wiedzieliśmy, że z nami koniec, że nikt nie może udzielić nam pomocy. Zostaliśmy otoczeni, wciągnął obie ręce... chwycił mnie i mojego przyjaciela i nagle opętało nas dziwne uczucie jakiego nigdy nie czuliśmy, nie mogliśmy się ruszyć, czuliśmy jak on zaczyna mieć nad nami kontrolę... to był nasz koniec.Poczuliśmy pisk w uszach przyprawiający o ból głowy potem zrobiło się nam ciemno przed oczami i straciliśmy przytomność.Kiedy się obudziliśmy spowrotem w tym samym parku w którym graliśmy w piłkę, czuliśmy że to nie będzie jedno razowe spotkanie...


Autor: Velcos

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki