FANDOM


Trenton zawsze był chorowitym dzieckiem. Niski, chuderlawy chłopak. Ze względu na jego wątpliwe zdrowie, zostawał w domu. Uczyła go matka. Przez zakurzone okno w swoim pokoju obserwował świat. Czasami, gdy była naprawdę piękna pogoda, wychodził na krótkie spacery, które i tak kończyły się ostrymi bólami gardła.

Któregoś dnia trafił do szpitala. Przez chorobę wydawał się być jeszcze bledszy i mniejszy, niż w rzeczywistości. Fioletowe cienie pod oczami odznaczały się na jego alabastrowej skórze. Wyglądał jak siedem nieszczęść.

Lekarze pielęgnowali go jak tylko mogli, ale stan Trentona nie poprawiał się. I pewnej wyjątkowo burzliwej nocy jego cierpienia miały się zakończyć.

Zauważył to w mroku pokoju, w którym leżał tylko on. Niepozorne, dziwne coś. Coś, czego żaden człowiek nie widział na oczy. Wydawało się jakby miało kształt, ale jednocześnie był on niewidoczny. Trenton w skupieniu wpatrywał się w tamto miejsce.

Najpierw poczuł delikatne mrowienie, które po chwili zamieniło się w ostre szarpnięcia. Syknął cicho, leżąc w łóżku. Próbował się podnieść, niestety z marnym skutkiem.

Nieludzki ból wypełnił jego ciało, jakby tysiące żyletek wbijało się w jego skórę. Zaciskał mocno zęby, starając się nie krzyczeć. Gwałtowna fala gorąca zalała go. Każdy, nawet najdrobniejszy oddech, przyprawiał go o nieprzyjemne dreszcze.

Poczuł jak coś szarpie się na nim... Nie, zaraz. To coś wewnątrz niego. Z przerażeniem spojrzał na swój brzuch, ociekający jego własną krwią. Kolista rana zabliźniała się z szaleńczą prędkością. Po chwili został po niej jedynie blady ślad. Ostatni raz poczuł potężne ukłucie, gorsze od minionych chwil cierpienia. Jęknął głośno, napinając mięśnie.

Trenton.jpg

Niekompletny wygląd Trentona.

Pielęgniarka go usłyszała. Już kilkanaście sekund później stała u progu drzwi. Zapaliła szybko światło, czego zaraz gorzko pożałowała.

Trenton wił się niczym obłąkany. Jego gardło było suche, tak boleśnie starte. Z nienawiścią spojrzał na młodą kobietę. Ta wrzasnęła, wybałuszając oczy.

Chłopak patrzył na nią zwierzęcym wzrokiem. Karmazynowe, opalizujące tęczówki błyszczały niezdrowo. Oddychał ciężko przez rozwarte usta. Rozległo się nieprzyjemne chrupnięcie, gdy poruszył karkiem. Poczuł jak obce ciało wewnątrz niego dało mu nieprzeniknioną siłę...

Kucnął. Naprężył się, jak do skoku. Białe włosy opadały niespokojnie na jego prawy bok. Przy końcu grzywy, opadającej na oczy, ściemniały się. Był biały jak kartka, a jego rysy rozmywały się w powietrzu.

Doskoczył do pielęgniarki jednym susem. Wyrywała się, wierzgała. Przycisnął zimną dłoń do jej odsłoniętej szyi. Długimi szponami drugiej ręki rozerwał płat skóry, odsłaniając ścięgna i mięśnie. Wbił swoje szpony w klatkę piersiową i zaraz dzierżył bijące jeszcze serce. To coś w nim kazało mu pożreć zdobycz. I przystał na to, czując, że gehenna mija. Było to tak, jakby obcy organizm i on działali w symbiozie... W potwornym, niepisanym kontrakcie, na który początkowo pisał się tylko jeden z nich.

Och, wygląda na to, że "to coś" interesują tylko kobiety... A właściwie ich serca.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki