FANDOM


Pusty pokój... Oświetlony jedynie małą żarówką zwisającą z sufitu. Pomieszczenie było małe. Na środku pokoju stało krzesło, a na tym krześle siedziałem ja.Targały mną uczucia zmieszania i niepokoju. Co to za miejsce? Skąd się tu wziąłem? Były to moje pierwsze pytania po przebudzeniu tutaj. Byłem wyjątkowo zaskoczony, gdy okazało się, że nie byłem przywiązany do drewnianego krzesła. Delikatnie wstałem. W całym pomieszczeniu zabrzmiało głośne skrzypnięcie starego mebla. Całe moje ciało zamarło. Nikogo prócz siebie nie widziałem, ale mógłbym przysiąc... Ktoś mnie szuka. Powoli zacząłem się skradać w stronę ściany, w celu znalezienia wyjścia. Po omacku, w słabo oświetlonym pokoju, udało mi się znaleźć klamkę do drzwi.

Szybkim i jednocześnie ostrożnym ruchem otworzyłem drzwi prowadzące do długiego, białego korytarza. Na korytarzu było mnóstwo wykonanych z czarnego drewna drzwi. Niczym się od siebie nie różniły. Po chwili usłyszałem szuranie pazurów o podłogę. Zlękniony próbowałem pobudzić swoje ciało do ucieczki, lecz odmówiło mi posłuszeństwa. Sparaliżowany strachem jeszcze nie pewnego zagrożenia, błagałem w duchu, by szuranie ustąpiło. Podziałało, ale nie na długo. Po zaledwie dwóch sekundach szuranie powróciło, ale tym razem towarzyszyło mu głośne warczenie. Ciągle powtarzałem w głowie, by moje nogi zaczęły biec.

Ostatecznie udało mi się przed zobaczeniem zagrożenia rzucić się na pierwsze drzwi po lewej. Zamknąłem drzwi, nie zwracając uwagi na głośne trzaśnięcie, jakie mu towarzyszyło. Znalazłem się w jasnym pokoju, po brzegi wymalowanym krwią rysunkami uśmiechów. Mimo, że to były uśmiechy, czułem, jakby mi się przyglądały. Mój umysł zaczynał się wspinać po coraz wyższych szczeblach drabiny szaleństwa. Muszę się uspokoić... Na razie do całkowitego obłędu brakuje mi dwóch wierzchołków piramidy aberracji umysłowej. Brakowało oryginalności i ciemnej strony mojej osobowości.

Na korytarzu rozległ się skowyt, po czym głośniejsze warczenie. Nie mogłem dłużej zostać w tym pokoju. Muszę biec. Gdziekolwiek! Choćby nawet w paszczę lwa.

Oryginalniej umrzeć z odwagą w sercu, niż tchórzostwem dać się pożreć. Szybko wybiegłem z pokoju i zacząłem biec wzdłuż długiego korytarza. Odwiedzałem wszystkie drzwi po lewej. Każdy pokój był jasny i pokryty krwistymi rysunkami jakiejś części ciała. Przeszedłem na ciemniejszą prawą stronę korytarza. Wszedłem do pierwszego pokoju. Z sufitu zwisała moja matka, próbująca się wyrwać z węzła szubienicy. Na podłodze leżał nóż. Powoli go chwyciłem i podszedłem do matki. Szybkim ruchem wbiłem jej w brzuch ostre narzędzie, po czym powtórzyłem czynność kilkakrotnie, aż kobieta przestała się wiercić i krzyczeć. Co ja zrobiłem? To nie ja. Karygodny czyn wykonany z mojej ręki, ale nieświadomie.

Wiedziałem już, że jestem więźniem. Nie tego pomieszczenia, czy korytarza... ale swojego umysłu... Pomóż mi.



Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki