FANDOM


Ciemne ściany, na tych ścianach wiszą wisielców mdłe cienie
Imionami mury zdobione tych co oddali ziemię
Wzdryga się chłodne powietrze kiedy w noc nadchodzi burza
Gromy, błyskawice, krople oblewają czarną różę
Tym co rozbudza madame Śmierć, to co wieje duszą martwą
Takie bajki opowiadała babcia mi oraz bratu
Strach każdemu wejść w objęcia ciemnej, opuszczonej szkoły
Gdy raz wejdziesz nigdy więcej nie powrócą Ci kolory,

Ja popełniłem ten błąd, jeden ale niewybaczalny
Podszedłem blisko placówki, stanąłem przy drzewie czarnym
Był wtedy listopad, wisiały jeszcze na drzewach liście
Lecz to jedno było suche, martwe, na nim napis "Wiście"
"Nic strasznego" pomyślałem, budząc w sobie znów odwagę
Kroki szły niby na taśmie, czułem jakbym stracił wagę
Udawałem sam przed sobą, żem chojrakiem i żem twardy
Że to ja będę kolejnym opiewanym przez pieśń barda

Drzwi nie otwarły się same, mokre drewno drżąc popchnąłem
Powoli wszedłem do środka, raz tupnąłem, kaptur zdjąłem,
Zdawało się tu być chłodniej, oddech zaczynał parować
Zapach zgnilizny i straty, że aż zabolała głowa
Ciemność widać pośród rzadkich promieni zza barykady,
U stóp leżą zgniłe kartki, wiatr sam z sobą dmie obrady,
Zakręciło mi się w głowie, oparłem się więc o ścianę
Wziąłem dłoń, a kątem oka dojrzałem na palcu ranę

"To nie rana" - zakrzyknąłem a i ściana nie krwawiła
Wzrok się w końcu przyzwyczaił, farba odkryła co kryła
Łuski z dotykiem odpadły, tam szkarłatny napis "Wiście"
Huk piorunem ponaglony wpadł przez szparę razem z liściem
Cofam się, w strachu przyśpieszam, złapać chcę za klamkę bramy
Nie ma klamki, drzwi też nie ma, Nie ma również żadnej ściany
Złapałem za stopę lepką, ciało się jej odkleiło
Padło z plaskiem na podłogę, co wisiało, to nie żyło

Głos wydałem przyduszony, jakby przez mą własną dumę
Cofnąłem się od wisielca, gdy plecami w przepaść runę
Tam spadałem dwa dni całe, słysząc szeptów milion cztery
"Wiście" wszystkie mi szeptały, jakby do głowy zalgnęły
Lądowałem tam skąd spadłem, z tą niejasną dziś różnicą
Że dokoła zgniłe ciała wciąż szeptały mieląc licem:
"Wiście", i poczułem wtedy, jak coś mi nad głową krąży
Wziąłem notes, zapisałem, zaraz za nimi podążę

Z wami żegnam się na świecie jeszcze, lecz już nie dla świata
Słowa to ostatnie, jakie przyjdzie mówić mi do brata,
Skoro czytasz, znaczy, że dotarłeś tutaj, zbyt daleko,
Znasz moją historię, wiesz, że zamyka się życia wieko,
Spójrz po raz ostatni przez te szpary tam, na złote liście
Nim usłyszysz finalny szept śmierci w swojej głowie: "Wiście"

Lina

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki